niekiedy
połamane zapałki nie spłoną
topią się w piwie rozlanym na stole
jestem jak one bezużyteczny
zapisuję historie na blacie
bełkocząc trzy po trzy do żarówki
czekam na mgłę co zasłoni drżenie
królowie życia śmieją się ze mnie
nie widzą lustra w lustrze
koślawe kukiełki na szczurzej łapie
światło odbite od plam
wkrada się trucizną pod powieki
wyciąga z pamięci bez litości
być może to co być mogło
zostają jeszcze słowa
już tylko one
Komentarze (5)
Bardzo ładne. I inteligentne o tym niewidzeniu lustra w lustrze.
Pierwsze dwa wersy mnie urzekły. Całość do mnie trafia.
Ze słów możemy zawsze zrobić użytek.
Pozdrawiam
Kolejny smutny utwór, ale jakże pięknie oprawiony.
Dobrze, że jeszcze mamy słowa.
Pozdrawiam.
... ech, tak umieć pisać dla kobiet. Jako szowinista feministyczny przyłączam się do zachwytów. ;)
... serio jest ok,
pozdrawiam,
marian.
gniot
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania