Żywot niekolorkowy
Narodził się razu pewnego kolorek, którego jedynym przeznaczeniem było życie wśród kolorów. Tak się jednak nie stało i przyszłość rysowała się w szarych barwach. Świat naokoło jawił się jako miejsce obce i mało przyjazne. Jedynie matka o imieniu Złota, babka o imieniu Modra i Posiwiały ojciec, a także cioteczki Tęczóweczki, czyli najbliższe otoczenie było atrakcyjne tudzież znośne pod względem estetycznym, choć po pewnym czasie i ono zaczęło stopniowo blednąć, blaknąć, aż w końcu umierać. A każde takie umieranie uszczuplało oblicze koloru, coś mu odejmowało, powodowało, że przestawał być sobą. I stało się oczywiście jasne, że wkrótce przyjdzie egzystować samotnie bohaterowi skromnej tej bajeczki. A wszystko przez to, że nie wiedział co począć, by z szarej masy wszechrzeczy zaczęła wyróżniać się, wytrącać jakaś barwna, do niego tylko przypisana wybranka, z którą by mógł wespół w zespół dać początek nowym blaskom i cieniom i losu kolejom? Miała to być ta jedna, jedyna na wieki z nim sparowana kochanka-dziewica. Pytał więc rodzica i wył do księżyca: Jak sprawić, by anonimowa szarość stała się amarantowym, alabastrowym, chabrowym, i tak dalej, i przestała być indyferentna? Co zrobić, by się wreszcie porządnie zaangażować, zaangażować tak naprawdę, by śnić o kimś i przezeń być śnionym na fiołkowo, granatowo, grynszpanowo, lazurowo? I tak krocząc przez życie w pojedynkę, jak nieszczęsny eremita, w szary obrócił się proch.
Komentarze (8)
Smutna bajeczka samotnika, ale szarość też wchodzi do katalogu barw. lecz brak jej radości i entuzjazmu. Nikt nie zmieszał go na palecie aby nadać trwałości na obrazie.
Serdeczne pozdrowienia!
Dzięki, Bożenko! Również serdecznie pozdrawiam!
Obrazek namalowany może i smutny, ale my (Ty i ja) do smutasów się nie zaliczamy, prawda?
:D Jeszcze jedno wytłumaczenie singlowatości i nader udane ze względów estetycznych.
Fajny pomysł!
Przeznaczenie: życie wśród kolorów, i obrócenie się w proch. W proch obrócą się także i szczęśliwsi od bohatera, ale co zrobić, żeby być szczęśliwszym?
"Pytał więc rodzica i wył do księżyca" - :)
Haha, fajne.
"W proch obrócą się także i szczęśliwsi od bohatera" - słuszna uwaga. Dzięki za komentarze. A waszym zdaniem, nie za wiele w tekście słodzenia, cukrzenia i w ogóle tych wszystkich grzybów w barszczu? No bo czego tu nie ma? Wszystkiego cała masa (i to nie tylko ta szara).
Bardzo fajne. Każde kolejne zdanie bardziej pomysłowe od kolejnego.
Trochę jakby bohater uważał, że kolory mogą spłynąć na niego tylko z zewnątrz. Najpierw odbijały się w nim kolory rodziny, gdy tych zabrakło, szarość rozpanoszyła się. Bohater tak wytrwale koloru szukał, że może za mocno? Może spotykane odcienie nie zadowalały go, bo gdzieś w pamięci te pierwsze kolorowe archetypy były za silne i nic nie mogło się z nimi równać? A może tak naprawdę lubił szarość? (i to byłoby słuszne, bo szarość może być piękna).
Na koniec ten szary proch - trochę smutno, choć chyba bardziej ironicznie. W ogóle w całym tekście widać pewne krzywe spojrzenie czy tam mruganie do czytelnika.
To i ja, jako czytelnik, mrugnę, zostawiając link do trochę odwrotnej historii. Choć gdyby opowiedzieć ją od końca...
;)
https://youtu.be/s-1uwGNHlRc
Dzięki, Aniu, zaraz sprawdę, posłucham. ;)
Serdeczne dzięki za miłe słowa, Mr Buczyborze.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania