Nie-ludzka komedia

Dłużył za nami się wąwóz siarczysty

wił się jak wąż po trawie Edenu

trakt przed nami trwał mroczny i mglisty

ja szedłem wytrwale, z myślą że temu

kto siadać w Olimpie doznał zaszczytu

i uciekł sprzed Bogi z samego Hadesu

mniej się dłużyła droga do szczytu

nawet jeżeli nie miała mieć kresu

jak ciepły wiew z pieca bucha po twarzy

a światło ogniste zastępuje mrok

tak żar palący nagle mnie sparzył

ciężko mi było podnieść z ziemi wzrok

w końcu weszliśmy na piekielne wyże

na dnie padołu w ciężkim zaduchu

aż po horyzont ciągną się krzyże

na każdym z tych krzyży ktoś wisi w bezruchu

widokiem strwożony wtem pytam Wergila

"Czym zgrzeszyli ci wszyscy biedacy?"

"O nich - odrzekł - nie musisz się martwić

oni to lubią, tu wiszą Polacy.

sami sobie wystrugali belki

przybili każdego z kolei za dłonie

mówią że będą narodów strzegli

teraz ich mamy tutaj całe błonie"

jeden podniósł głowę, dumnie zadarł czoło

głos gromki jak dzwon echo wtórzy wkoło

"Nazywam się Milijon - bo za milijony

Kocham i cierpię katusze"

Wergil wnet odszedł, podążył dalej

ja także za nim nadrabiam kroku

"Polacy to dziwne - mówi - są dusze

wiecznie są dumne i wiecznie w amoku"

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania