Niemoc twórcza albo Dzień świstaka
Stoję w przedpokoju
Czekam na dzwonek
By rzucić się w twe stęsknione ramiona.
Wczoraj czy dziś - zawsze tak samo.
Czekam w przedpokoju
Gdy dzwonek cię przywita
Spotkają się nasze spragnione usta
Wtedy i co dzień od nowa.
Czekam wciąż na dzwonek
Będziesz taki sam jak zawsze
Choć skronie pewnie już ci posiwiały
Moje oczy nie zapomniały twoich.
Cała jestem czekaniem
Moje oczy, ręce, usta...
Stoję w przedpokoju, wtulam się w ciebie
I wciąż nie umiem zrobić kroku w przyszłość.
Komentarze (6)
Prostota tego wiersza jest jego ogromną zaletą. Piękny.
Dzięki
Przyszłość sama Cię przejdzie😉
Dużo goryczy płynie z tego wiersza - "czekam wciąż na dzwonek", "cała jestem czekaniem" i rozczarowanie swoim strachem/tchórzostwem przed rzuceniem się na głęboką wodę. Taki jest mój subiektywny odbiór wiersza.
Istotę wiersza oddaje tytuł. Czekam w wyobraźni i wciąż nie mogę pójść dalej poza tę scenę. Przeczytałam o takiej niemocy twórczej autorki jednej z moich ulubionych książek i uświadomiłam sobie, że miewam tak samo. Jak parę klatek filmu, odtwarzanych w kółko, bez końca, a dalej nic...
Ale twoja interpretacja też pasuje, bo to czekanie jest zabarwione goryczą. On zaginął na wojnie, a ona wciąż wierzy, że jednak się odnajdzie i powitają się w tym przedpokoju.
Skorpionka Rozumiem :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania