Niemożność
Nie potrafię kochać Cię tak,
jak chciałbym Cię kochać.
Chciałbym powiedzieć Ci o tym,
ale nie zmuszę się do tego.
Nie jestem w stanie przestać myśleć
o Tobie i Twoim obrazie we mnie.
Najmniejsze westchnienie myśli
rozdziera mnie na nierówne części.
Patrzę zmrużonymi oczami
na przedmioty, które przypominają mi Ciebie.
Nawet, jeśli nigdy ich nie widziałaś,
nie dotykałaś
i nie masz z nimi nic wspólnego.
Echa Twoich słów docierają do mnie
z zamaszystym opóźnieniem.
Myśl o Twoim uśmiechu
(czasem na mój widok)
jest moim prywatnym słońcem.
Tam, w środku.
Gdzie nikt nie ma prawa zajrzeć.
Ty miałabyś.
Mogłabyś to zrobić i nie odpędziłbym Cię.
Pomógłbym Ci zrozumieć.
Uniósłbym Twoją dłoń,
byś mogła sięgnąć na kraniec mojej duszy.
Łaknę tego.
Odkrycia moich najważniejszych cząstek
przez najważniejszą osobę.
Przywiązania Cię do mnie
cienką, drżącą pajęczyną
pierwszego uczucia.
Abyś nie odeszła i nie zostawiła mnie
samego.
Jak właśnie teraz.
Może gdybym jednak poprosił Cię
byś zajrzała do mojego biednego serca
zostałabyś tu ze mną.
Ale słowa
nie są już moimi przyjaciółmi.
Nie potrafię opisać Ci
nieprzerwanego
czystego
niemal melodyjnego
opętańczego wycia mojej duszy.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania