Niemy krzyk
Spadł pierwszy deszcz, deszcz moich łez
i krzyk przez wiatr przemówił.
Rozsypał krople wzdłuż i wszerz
i mgłę ze snu obudził.
Osnuła ona oczy me,
zakryła błękit, zieleń
i oczy me przestały być
barwione trawą, niebem.
I gwiazdy znikły, wśród nich ta
co z złym igrała losem.
Ostatni skurcz, uśmiechu znak
ukrył się tuż pod nosem.
Bo nigdy miało nie być już
promieni na mej twarzy.
Bo zniknął ten co miłość dał
ten co dzień, noc się marzył.
Odebrał wiarę, zabrał moc
co sercu była paliwem.
W zamian odcisnął piętno nań
gorącym bólu żeliwem.
Komentarze (2)
Pierwsza zwrotka powiedziałbym, że dobra w porywach do bardzo dobra. Ale później, hmmm, no nie ma tragedii, ale apetyt rozbudzony po otwarciu gdzieś się rozwiał.
Powiem, że chociaż ja nie oceniłem tutaj, obecna ocena 3,5 - 4 jest zdaje się adekwatna, a można by podciągnąć ten wiersz naprawdę wysoko.
Autor ma potencjał i nie zdziwię się, gdy błyśnie już niedługo jakimś powalającym utworem.
Pozdrawiam
Ps wywal wszystkie „me” ?
Dziękuję za Twój komentarz. Zgodzę się, nie jestem do końca zadowolona z tego utworu, przemyślę jeszcze temat :)
Pozdrawiam również
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania