Nienasycenie
Gdy znalazłem w gruncie szereg płytkich zagłębień, schyliłem się, by wciągnąć w nozdrza ich aromat. Był piękny, więc zacząłem zlizywać po kolei warstwę wzruszonego pyłu, jaki zalegał na ich dnie. Pierwsze, drugie, kolejne. Czy dotrę do ostatniego? Lizanie nie wystarczało. Wyrywałem z każdego po szczypcie ziemi i pakowałem do ust. Rozgryzałem grudki spojone korzeniami, bo pomiędzy nimi ostał się był ten wspaniały posmak słońca, które tędy przechodziło. Ale zagłębień było więcej i więcej. Łykałem ciemne kęsy, czasem z jakimś zapodzianym robakiem czy kamieniem, coraz bardziej łapczywie i błagalnie, aż dotarłem do asfaltowej drogi, gdzie ciąg zanikał. Gdzie leżałem wciąż zbyt głodny by wstać i wrócić.
Zjadłem wszystkie twoje ślady, a nie byłem wcale pełny twego nieodejścia.
Komentarze (6)
Bardzo oryginalne, świetna puenta ?
Nooo, dooobreee :)
Przeczytałam z zachwytem! ?
Przewrotne i oddające istotę tytułowego desygnatu. Ciekawa proza poetycka, ostanie zdanie... perełka :)
Pozdrawiam, 5.
Czytałem, też biorąc udział, ja biorąc ostatni raz. Faworytem byłby tekst, gdyby był w konkursie.
No właśnie to już któryś raz, że w terminie konkursu nie chce nic sensownego przyjść do głowy, a jak myśl się już porządnie przetrawi to po terminie coś przychodzi.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania