Nienasycenie

Gdy znalazłem w gruncie szereg płytkich zagłębień, schyliłem się, by wciągnąć w nozdrza ich aromat. Był piękny, więc zacząłem zlizywać po kolei warstwę wzruszonego pyłu, jaki zalegał na ich dnie. Pierwsze, drugie, kolejne. Czy dotrę do ostatniego? Lizanie nie wystarczało. Wyrywałem z każdego po szczypcie ziemi i pakowałem do ust. Rozgryzałem grudki spojone korzeniami, bo pomiędzy nimi ostał się był ten wspaniały posmak słońca, które tędy przechodziło. Ale zagłębień było więcej i więcej. Łykałem ciemne kęsy, czasem z jakimś zapodzianym robakiem czy kamieniem, coraz bardziej łapczywie i błagalnie, aż dotarłem do asfaltowej drogi, gdzie ciąg zanikał. Gdzie leżałem wciąż zbyt głodny by wstać i wrócić.

 

Zjadłem wszystkie twoje ślady, a nie byłem wcale pełny twego nieodejścia.

Średnia ocena: 3.9  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • Szpilka 26.01.2021

    Bardzo oryginalne, świetna puenta ?

  • befana_di_campi 27.01.2021

    Nooo, dooobreee :)

  • Trzy Cztery 26.01.2021

    Przeczytałam z zachwytem! ?

  • Wrotycz 27.01.2021

    Przewrotne i oddające istotę tytułowego desygnatu. Ciekawa proza poetycka, ostanie zdanie... perełka :)
    Pozdrawiam, 5.

  • Anonim 04.02.2021

    Czytałem, też biorąc udział, ja biorąc ostatni raz. Faworytem byłby tekst, gdyby był w konkursie.

  • Zaciekawiony 04.02.2021

    No właśnie to już któryś raz, że w terminie konkursu nie chce nic sensownego przyjść do głowy, a jak myśl się już porządnie przetrawi to po terminie coś przychodzi.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania