Nieodnaleziona
Odeszła ode mnie
Choć nigdy nie istniała
Nie prowadziła przez życie
Nie ratowała
Od wisielczego sznura
Niepoznana przeze mnie
Zyskała moją nienawiść
A jej obojętność
Wzniecała we mnie
Tylko pożar
Spalam się
Rozsypuję
Wiatr mnie rozwiewa
I tonę
W nieszczęśliwości istnienia
Czuję jak jej nie ma
I czasem się zastanawiam
Jak można czuć tak mocno
Coś
Czego nie poznało się nigdy
A jednak można
Żal mieć do normalności
I pretensjami wzburzać
O każdą kolejną
Nieobecność w życiu
A jednak można
Przejedzonym być
Od ciągłych rozczarowań
I odczuwać głód
Nadziei
Komentarze (7)
Ciekawy wiersz, trochę mnie dziwi to epatowanie grozą, przecież żyjemy w szczęśliwym miejscu i w Bogu. Piszesz o mamie?.. obojętne co zrobiła: zabiła albo porzuciła, cierpi tak jak ty. Spotkacie się na pewno i sobie wyjaśnicie niejedno. Niebo jest pojemne dla takich spotkań, no chyba, że tam jest otchłań.
Dziękuję, jednak w wierszu bardziej kierunkowałam całość w stronę nadziei. Tej nieodnalezionej w brudnej prawdzie, jak i tej zgubionej gdzieś pomiędzy życiowymi przeciwnościami. A czy niebo istnieje? Tego nie wiadomo. Myślę, że pojęcie nieba to owoc nadziei. Na coś lepszego. Niektórzy ( jak ja ) po prostu widzą dużo złego na tym świecie i nie uważają Ziemi za miejsce szczęśliwe i pełne Bożej obecności. Tak czy siak, pomimo tego, że nadzieja często jest przyczyną rozczarowania, wydaje mi się, że każdy człowiek jej szuka, żeby się nie poddać. Żeby zawsze mieć jakiś powód, dla którego chce istnieć. Pozdrawiam serdecznie :)
Ostatnia strofa jest świetna. Cały wiersz pleciesz wokół nadziei, dopowiadając coś o niej dopiero w ostatnim wersie. Twoje opisy mnie urzekają, tak świetnie oddają stan osoby zgnębionej, powoli tracącej wiarę w lepsze jutro. Ależ ja Cię lubię odwiedzać :D Zostawiam 5.
Rasia... Jak to miło, że zawsze mogę liczyć na komentarz z Twojej strony :) Często pisząc, zastanawiam się jak odbierzesz to, co uda mi się skleić w kilku zwrotach. I się nie zawodzę. Dziękuję Ci bardzo za to :)
To miłe, że tak odbierasz moje komentarze :) Bo ja martwię się z kolei jak Ty je odbierzesz i zawsze mam nadzieję, że nic nie poknociłam w interpretacji. Nie ma za co dziękować, to czysta przyjemność :)
Przepiękny wiersz... aż nie wiem, co napisać. Czytam wciąż od nowa i nawet ulubionej zwrotki nie potrafię wskazać. Słowa dobrane są w taki sposób, że chciałam "biec" do następnych strof... Nadzieja jej zawsze dobrym tematem, ale w takiej wersji jeszcze jej nie widziałam. Zasłużone 5 i szkoda, że tylko 5 :)
Dziękuję bardzo!! Aż miło mi się zrobiło w duchu, jak to przeczytałam :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania