Niepewność, nieśmiertelność
Zadra i tylko naskórek może się z tego wyleczy. Tylko tkanki. Kilka kropel chłodnawej wody upadło na skronie. Zimno łagodzi umysł. Na moment ciało nie jest obiektem psychicznej kpiny nerwów, ale stworzeniem z lasu, jaskini, nie do końca pewne, czy stało się ofiarą, czy wyszło polować. Niepewne ciało jest zbawieniem. Niepewność własnego życia staje się ratunkiem. Niepewność jest jaskrawym płomieniem pośród mętnego, szarawego, lepkiego nasypu, który powstał w wyniku wzruszenia, żałoby lub goryczy. Niepewność ciała i bytu. Niepewność chwili i kolejnego kroku. Niepewność, dla której modnym słowem jest stres, ale to wytłumaczenie dla czegoś, czego nikomu nie chce się tłumaczyć. Napięty w oczekiwaniu człowiek, nawet, jeśli tego nie chce, zaczyna ufać zmysłom. Posiada tylko skórę. Żadnej sierści, pazurów, kłów. Tylko zęby, które przegryzają przetworzone żarcie, batoniki, mielą miętowe gumy. Jednak to ciało, jeśli wydrzeć je prosto z krtani miasta, która skrzypi tak samo, jak skrzypi pociąg, gdy podjeżdża na person, staje się ciałem, które kocha nieśmiertelność, chociażby miała trwać krótki moment. Bo jedyną namiastką bycia nieśmiertelnym, jest poczuć, iż nie tylko człowiek żyje, ale za moment mogą przeminąć oddech, ruch spojówek, wilgoć na dłoniach, drżenie palców, kołatanie serca. Mogą przeminąć i zmiesza się człowiek z glebą, wrośnie głęboko w ziemię i już tam zostanie. Jednak za każdym razem, gdy napięte ciało przetrwa, gdy rozdygotane komórki i cały układ nerwowy zdołają pokonać niebezpieczeństwo - człowiek na krótką chwilę staje się nieśmiertelny.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania