niepieśń
nie z tych
co rodzą się dla nieba lekkiego
nie śpiewa
jej gardło pełne
niepieśni
których nie udźwignie żaden świt
mówili
nie do przyjęcia
zbyt ciemna w układzie widzenia
a kiedy siada na szkieletach drzewa
las przestawia ciężar w sobie
wie że nie niesie odwilży
lecz
prawdę jak kość połkniętą
która nie wraca już wstecz
nawet po długim zamarciu
można nauczyć się
brzmieć bliznami
Komentarze (7)
trafiłam. Chylę czoła.
Boli ten wiersz...
Cóż, słodkie kłamstwa wchodzą w nas jak balsam,
by później rozkładać nas od środka z czułością.
Dziękuję Grafomanko
Świty zawsze będą przynosić dzień, nie do końca wolny od bólu.
Niepieśni w ciszy brzmią najciszej i zasklepiają blizny.
Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania