niepokojące myśli i głosy
maluję w głowie obrazy
nie jestem malarzem
tylko ciężko chorym
pędzle i farby stoją na biurku
nigdy ich nie używam
tworzę za pomocą myśli
znowu nie wziąłem klozapolu
słyszę głosy gdy mijają mnie ludzie
mam wrażenie że wiedzą o czym myślę
ludzie mówią do mnie różne rzeczy
jednak nie wiem jak jest naprawdę
gdy ich usta się nie otwierają
zastanawiam się dlaczego zachorowałem
jest tak codziennie i każdy dzień mnie męczy
mam dość psychozy i nie chcę dłużej tak żyć
wiem że nigdy nie zaakceptuję schizofrenii
po lekach mam napady wejrzeniowe
zdarzały się męczące dyskinezy w nocy
do końca życia nie poddam się chorobie
będę brał tabletki by nie wrócić do szpitala
to co przeżyłem jest koszmarem
czas obudzić się i wstać z łóżka
podejść do łazienki i spojrzeć w lustro
zobaczyć twarz człowieka zdrowego
Komentarze (5)
I jeszcze ten brak jednej łapy ;) A tak poważnie to dobry tekst. Dobrze oddane stany wewnętrzne. Ewentualnie zmień coś w ostatniej strofie, bo wynika z niej (przynajmniej dla mnie), że nie wyzdrowieje, a Tobie raczej chodziło, że nie wstanie i nie spojrzy w lustro. Chyba. Ode mnie 5.
Masz rację Grisza. Dla dobra wiersza usunąłem ostatnią strofę. Dzięki za 5 i dobrą radę😉
Super! Chociaż brak tej zwrotki (ale następni będą się dziwić, bo jej nie widzą!!!), mocno zmienia wydźwięk tego wiersza. Teraz jest bardziej optymistyczny. Mnie to pasuje!
Grisza - Właśnie o to mi chodziło. W życiu trzeba być optymistą, nawet w trudnej sytuacji jak np. choroba.
I tego będziemy się trzymać!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania