jedynie wiatr przerzuca śmieci na ulicy'' to mi się strasznie podoba. Dwuznaczne, jak uwielbiam.
Co widzę? Opiekę nad chorym dzieckiem i ciężar tej opieki, A jednak Bóg daje siłę, żeby codziennie iść dalej. Zapłatą jest radość z życia, nawet takiego, które jest tak trudne.
Nie pisz, że Autor co innego miał na myśli, nie zabieraj mi tego obrazu. To obraz pełen poświęcenia i wiary oraz bezgranicznej miłości. 5
Subtelny w wyrazie, a jednak głęboki w treści. Rzeczywistości matki z ciężko chorym dzieckiem. Nie skarży się, nie rozdziera szat. Z ufnością przyjmuje ułomność dziecka, jednocześnie zazdrości mu, że jest tak bardzo nieświadome własnego nieszczęścia.
Emocjonalnie, ale nienachalnie.
Jeśli pisać o takich sprawach to właśnie tak.
Wprawdzie radości z takiego życia tu nie dostrzegam, bo ani podmiot, ani narrator szczęśliwi raczej być nie mogą i kto twierdzi inaczej zapewne nigdy nie miał do czynienia z problemem codzienności z takim dzieckiem.
Wiersz bardzo dobrze poetycko oddaje klimat takiego bytowania.
Moj wiersz traktuje o trudach takiego życia, choć nie neguję, że ktoś nie może czerpać z niego radości. Wczoraj oglądałam program o matce zastępczej dziecka z niepełnosprawnością i widać było, że ona jest pełna miłości i radości, ale także niepokoju o los dziecka. Walczy. Biologiczni się poddali, a ona walczy i naprawdę cieszy się życiem z adoptowaną córką. Dziękuję, paniesowo, za komentarz, za dobre słowo o wierszu.
Piecuszku↔Zastanawia Twój tekst. Może dlatego, że tak właśnie napisany. Prawdziwie. Z tym wszystkim, co w takich sytuacjach, się w człowieku kołacze. Czasami równocześnie: bunt i miłość. Ale miłość przeważnie silniejsza jest:)
Pozdrawiam:)↔%
Kolejny mocny utwór spod Twojej dłoni. Tym razem wiersz. I znowu nie marnujesz talentu na pierdołowate tematy.
Kto jest nieposłuszny i komu? Pierwsza zwrotka i puenta podpowiadają, że matka niepełnosprawnej dziewczynki.
Patos zabiłby temat, potrafisz omijać te rafy, bezbłędnie sterujesz emocjami.
Kurs na Prawdę.
Przy nożu i nienawiści... napięcie rośnie, a ja się zastanawiam, czy ten nóż symbolizuje uderzenie w Boga, czy w w siebie samą, za brak siły do idealnego wypełniania nie tylko obowiązku.
Dziecko złoży matkę w ofierze. Czy Bóg?
Jest sama. Pusta ulica i wiatr przewracający śmieci.
Nikt jej nie odwiedza, nie pomoże.
My, nieczuli, jesteśmy jak te śmieci.
Państwo, rzuci ochłap, i umywa ręce.
A matka wini... siebie, że nie potrafi cieszyć się z podarowanego życia.
Nieposłuszna nakazowi.
Dziękuję i szacun za takie rozważania. Czytałam kilka razy i jeszcze nieraz wrócę do Twoich słów.
Piszę o różnych sprawach, o pierdołach też, czasem lubię na wesoło, choć spotkałam się z opinią, że takie teksty są nic niewarte. Po prostu na gdy nie wiem, jaki temat każe mi się napisać.
Komentarze (31)
''nasłuchuję głosu
jedynie wiatr przerzuca śmieci na ulicy'' to mi się strasznie podoba. Dwuznaczne, jak uwielbiam.
Co widzę? Opiekę nad chorym dzieckiem i ciężar tej opieki, A jednak Bóg daje siłę, żeby codziennie iść dalej. Zapłatą jest radość z życia, nawet takiego, które jest tak trudne.
Nie pisz, że Autor co innego miał na myśli, nie zabieraj mi tego obrazu. To obraz pełen poświęcenia i wiary oraz bezgranicznej miłości. 5
Nie napiszę, bo autor miał na myśli matkę i niepełnosprawne dziecko. Dziękuję bardzo za komentarz ?
Piecuszek, to ja dziękuję. Od dawna żaden wiersz tak we mnie nie uderzył.
MartynaM
To dla mnie wiele znaczy.
Piecuszku?
Przepiękny, wzruszający i poruszający do granic wiersz... i na tym poprzestanę, żeby uniknąć jakichkolwiek głębszych wynurzeń.
Serdeczności
Bardzo dziękuję. Również ślę serdeczności.
Subtelny w wyrazie, a jednak głęboki w treści. Rzeczywistości matki z ciężko chorym dzieckiem. Nie skarży się, nie rozdziera szat. Z ufnością przyjmuje ułomność dziecka, jednocześnie zazdrości mu, że jest tak bardzo nieświadome własnego nieszczęścia.
Emocjonalnie, ale nienachalnie.
Dziękuję za te słowa.
Bardzo wymowny wiersz, poezyja całą gębą ?
Dziękuję, Szpilko. ?
Co tak znikasz?
Piecuszek
A bo cosik za mało tu sympatycznych, większość warczy i zęby szczerzy, niech się gryzą między sobą ?
Szpilka
trzeba trzymać tylko z tymi, którzy nie gryzą. Na zaczepki nie odpowiadać. Trzymaj się :)
Piecuszek
Aha, musiałabym się drugi raz urodzić, ale warto próbować siebie przeskoczyć ?
Szpilka
Jasne, próbować zawsze warto. ?
Jeśli pisać o takich sprawach to właśnie tak.
Wprawdzie radości z takiego życia tu nie dostrzegam, bo ani podmiot, ani narrator szczęśliwi raczej być nie mogą i kto twierdzi inaczej zapewne nigdy nie miał do czynienia z problemem codzienności z takim dzieckiem.
Wiersz bardzo dobrze poetycko oddaje klimat takiego bytowania.
Moj wiersz traktuje o trudach takiego życia, choć nie neguję, że ktoś nie może czerpać z niego radości. Wczoraj oglądałam program o matce zastępczej dziecka z niepełnosprawnością i widać było, że ona jest pełna miłości i radości, ale także niepokoju o los dziecka. Walczy. Biologiczni się poddali, a ona walczy i naprawdę cieszy się życiem z adoptowaną córką. Dziękuję, paniesowo, za komentarz, za dobre słowo o wierszu.
Piecuszek nie jest rzeczą zwyczajną czerpanie radości z wchodzenia pod górę z workiem pełnym kamieni, ale być może są takie osoby.
pansowa
W moim wierszu nie ma.
Piecuszek tak mi się wydaje, więc przypisywanie do wiersza jakiejś radości z tragedii wydaje się naciągane.
pansowa
Może to przez ostatni wers. Ale co kto przeczyta to jego.
Piecuszek To na pewno jedynie słuszne czytanie.
Hejo :)
Bardzo dobry i dobrze napisany wiersz. Trafia, gdzie trzeba.
Gratuluję:)
Dziękuję, piszęwięcjestem, to bardzo ważne dla mnie, że wiersz trafia.
Pozdrawiam ?
nasłuchuję głosu
jedynie wiatr przerzuca śmieci na ulicy
- te wersy mówią o wielkim osamotnieniu towarzyszącym losowi tej matki, opiekunki. Samotne borykanie się z każdym trudem jest podwójnym wysiłkiem.
Dzięki za odczytanie samotności.
Pozdrawiam Trzy Cztery ?
zastanów się jak zapisać
to ty z nas dwóch
czy
to ty z nas dwojga
bo na razie mi wychodzą dwa samce
Jest dobrze.
Piecuszku↔Zastanawia Twój tekst. Może dlatego, że tak właśnie napisany. Prawdziwie. Z tym wszystkim, co w takich sytuacjach, się w człowieku kołacze. Czasami równocześnie: bunt i miłość. Ale miłość przeważnie silniejsza jest:)
Pozdrawiam:)↔%
Dziękuję za rozważania. Miłość przeważnie silniejsza, a my przeważnie słabi.
Kolejny mocny utwór spod Twojej dłoni. Tym razem wiersz. I znowu nie marnujesz talentu na pierdołowate tematy.
Kto jest nieposłuszny i komu? Pierwsza zwrotka i puenta podpowiadają, że matka niepełnosprawnej dziewczynki.
Patos zabiłby temat, potrafisz omijać te rafy, bezbłędnie sterujesz emocjami.
Kurs na Prawdę.
Przy nożu i nienawiści... napięcie rośnie, a ja się zastanawiam, czy ten nóż symbolizuje uderzenie w Boga, czy w w siebie samą, za brak siły do idealnego wypełniania nie tylko obowiązku.
Dziecko złoży matkę w ofierze. Czy Bóg?
Jest sama. Pusta ulica i wiatr przewracający śmieci.
Nikt jej nie odwiedza, nie pomoże.
My, nieczuli, jesteśmy jak te śmieci.
Państwo, rzuci ochłap, i umywa ręce.
A matka wini... siebie, że nie potrafi cieszyć się z podarowanego życia.
Nieposłuszna nakazowi.
Szacun, Piecuszku, za te wersy.
5!
Dziękuję i szacun za takie rozważania. Czytałam kilka razy i jeszcze nieraz wrócę do Twoich słów.
Piszę o różnych sprawach, o pierdołach też, czasem lubię na wesoło, choć spotkałam się z opinią, że takie teksty są nic niewarte. Po prostu na gdy nie wiem, jaki temat każe mi się napisać.
Jeszcze raz dziękuję za piękne, mądre słowa.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania