Niesamowite spotkanie?

Pewnego dnia idąc ulicą, spotkałam grupę muzyków. Śpiewali moją ulubioną piosenkę Piaska ,, Chodź przytul, przebacz”. Grali na gitarach, a gdy jeden z nich zaczął śpiewać, spojrzał na mnie tak, jakby chciał mi coś przekazać. Poczułam na całym ciele lekki dreszczyk. Jego wzrok, uśmiech, głos były nie do opisania. Spojrzałam na nich i uśmiechnęłam się. Zaciekawiło mnie, dlaczego śpiewają tę piosenkę? Patrząc mi prosto w oczy i diabelsko się uśmiechając, jeden z nich wyznał, że te miłosne i romantyczne powalają dziewczyny na kolana.

Mimo tej prowokacyjnej odpowiedzi, muzycy okazali się mili. Jeden z nich - ten przy, którym poczułam dreszczyk, miał na imię Marek. Szybko przeszliśmy na „ty”. Pogawędziłam z nimi troszkę i poszłam do domu, ponieważ umówiłam się z przyjaciółką. Nic jej jednak nie mówiłam o tajemniczym spotkaniu przyjaciółce.

Po powrocie cały czas myślałam o tym miłym spotkaniu. W nocy widziałam twarz Marka i te jego oczy…. Nigdy w życiu nie spotkałam tak miłych i szarmanckich mężczyzn. Podczas rozmowy z nim dowiedziałam się, że wiele przeżył w swoim życiu. Mówił to tak, jakby chciał, żebym z nim została i szczerze pogadała. Jednak czas mi na to nie pozwolił.

Zmęczona całonocnymi rozmyśleniami wstałam rano niewyspana, ale podekscytowana i poszłam do pracy. Po powrocie do domu zobaczyłam, że koło mojego mieszkania właśnie wprowadza się jakiś mężczyzna. Spojrzałam na niego, był tak podobny do muzyka. Po raz drugi przeszył mnie dreszczyk. Zbiegiem okoliczności okazało się, że to on. Byłam tak radosna. Nie umiem tego opisać. Zaprosiłam go do siebie na kawę. Długo rozmawialiśmy. Nie prawił mi zbyt wielu komplementów, ale miał w sobie coś takiego, co sprawiało, że chciałam go bliżej poznać.

Nieco później opowiedział mi swoją historię. Okazało się, iż jego tata jest alkoholikiem, a mama nie żyje. Mówił, że do tej pory nie znalazł odpowiedniej kobiety. Wszystkie jakie poznał, gdy dowiadywały się o chorobie jego ojca, nie chciały z nim być. Mówiły, że będzie taki sam. W dodatku jak zauważyłam, nie miał jednego ucha. Opowiadał ze smutkiem, że niektóre kobiety to też zniechęcało.

- To takie powierzchowne - powiedziałam. Gdy usłyszałam tę historię bardzo mu współczułam. Nie mogłam uwierzyć w to, że po świecie chodzą takie puste lale. Chociaż…, jakby się rozejrzeć. Ech…Ja nie znalazłam odpowiedniego mężczyzny dlatego, że każdy którego poznawałam, uważał się za najlepszego.

Czas płynął bardzo szybko. Tik tak tik tak tik tak zegara nieznośnie skracało nasze spotkanie. Zrobiło się późno, więc pożegnaliśmy się i poszedł. A ja…Leżałam gapiąc się w sufit i uśmiechając się głupkowato do własnych myśli. Znowu nie spałam.

Następnego dnia jak zwykle ubrałam się i poszłam do pracy. Po drodze dużo myślałam o wczorajszym wieczorze spędzonym z Markiem. Zawsze, gdy go widziałam, miałam ,,motylki w brzuchu”. Jak za dawnych czasów. Tak naprawdę nie dopuszczałam do siebie myśli, że mogłabym się zakochać, a jednak chyba to się stało. Rany, to chyba naprawdę się stało…

Czułam coś do niego - wiedziałam to. Słowa ,,kocham” nie mówi się tak po prostu każdej osobie napotkanej na ulicy. To słowo ma wyjątkowe znaczenie, a ja chciałam je powiedzieć. Właśnie jemu.

Wróciłam z pracy, zjadłam obiad i usłyszałam dzwonek. W drzwiach stał Marek, który przyszedł spytać, co słychać u mnie i miał mi coś jeszcze do powiedzenia. Zaprosiłam go ośrodka. Patrzył, jak krzątam się po kuchni, w której nagle wszystko zaczęło mi przeszkadzać. Moje własne szafki miały zbyt wiele kantów, a stół rogów. Ciągle nabijałam sobie guzy, obijając się o nie bezradnie. Nagle dotarły do mnie słowa:

- Kocham Cię! Przepraszam Cię, że tak nagle to mówię. Ale uświadomiłem sobie, że czuję coś do ciebie. Jesteś taka wyjątkowa - powiedział. Nie wiedziałam, co mam powiedzieć. Zaskoczył mnie. Ale przecież czułam do niego to samo.

- Rano myślałam o tobie. Myślę codziennie. Nie wiem, co mam zrobić. Ale chyba nic innego niż powiedzieć Ci to samo. Jesteś tym jedynym, który zasłużył na te wyjątkowe słowa ,, Kocham Cię”. Mocno mnie objął.. Obejrzeliśmy film, przytuleni. Było tak romantycznie. Sprzedał mieszkanie i przeprowadził się do mnie.

Tak naprawdę nigdy nie wierzyłam w miłość od pierwszego wejrzenia. Nie wierzyłam, że miłość to takie silne uczucie. Dzięki temu mężczyźnie uświadomiłam to siebie. Przekonałam się, że istnieje miłość szczęśliwa i ta jedyna, najprawdziwsza. To właśnie ta miłość ,,dodała mi skrzydeł’’, pozwoliła się wzbić i przezwyciężyć wszystkie trudności dnia codziennego. Dobrze jest mieć przy sobie taką osobą, jaką jest Marek. Co z tego, że nie ma ucha? Ale w środku ma o wiele więcej niż inni mężczyźni. Czasem to ślepy los łączy ludzi. I właśnie on połączył nas. Wreszcie czuję, że ten związek ma przyszłość. Kochamy się, jesteśmy szczęśliwi i to jest ważne. Nic w życiu nie sprawiło mi tyle radości, jak to niesamowite spotkanie. To nie jest zwykły człowiek. To człowiek, którego kocham i z którym chcę przejść przez życie.

Moja historia jest nieprawdopodobna. Dała mi dużo do myślenia i przede wszystkim nauczyła, że szczęśliwa miłość istnieje. Jeżeli tylko spotka się właściwego mężczyznę. Jak w prawdziwej bajce żyliśmy długo i szczęśliwie. Dla jednych nieprawdopodobna, dla innych zaskakująca a dla mnie najprawdziwsza i najpiękniejsza.

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Prue 25.01.2015
    Bardzo podoba mi się Twój styl i zawarte w nim uczucia, treść coś daje czytelnikowi, przekazuje o pięknie niespodziewanego uczucia. Ode mnie 5.
  • KarolaKorman 26.01.2015
    Ja mam zupełnie inne odczucia jak moja poprzedniczka. Tak szybko się wszystko wydarzyło w tym opowiadaniu, że wydaje się banalne i nieprawdopodobne. Dam 3.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania