Nieśmiała miłość (3)
Po powrocie rodzice poinformowali ją, że para, która dziś ich odwiedzi ma syna 2 lata starszego od niej. Dziewczyna była trochę zaskoczona, myślała że nowi znajomi mają już dorosłe dzieci. Lecz z drugiej strony ucieszył ją fakt poznania kogoś nowego. Nie pytała o nic więcej rodziców. Zaczęła rozmyślać jak on może wyglądać, ale przed oczami ciągle miała Marcina. Na samą myśl o nim robiło się jej gorąco. W pewnej chwili rozmyślania dziewczyny przewał telefon. To była Magda.
- Słuchaj mnie uważnie.-powiedziała z ekscytacją w głosie.- widziałam go przed chwilą wychodził z rodzicami.
Luiza słuchała koleżanki z ciekawością.
- Pewnie zapoznają okolicę.- odpowiedziała tak aby Magda nie domyśliła się, że interesuje ją to co on robi.
- Pewnie tak. Ciągle o nim myślę to nie jest normalne. Gdy go zobaczyłam miałam motylki w brzuchu. Luiza ja sie chyba zakochałam.- oznajmiła marzycielsko Magda.
Na twarzy Luizy pojawił się smutek, przed tym telefonem czuła się tak samo jak jej koleżanka, ale teraz gdy poznała jej uczucia zaczęła myśleć logicznie.zrozumiała, że musi odpuścić dla dobra ich przyjaźni. z rozmyślań wyrwały ją krzyki Magdy.
- Halo ? Luiza ? Jesteś tam ?
- tak, tak. Cieszę się, że wreszcie znalazłaś tego szczęściarza.- odpowiedziała obojętnie, kłamiąc koleżankę. Wcale nie cieszyła się, wręcz miała ochotę płakać.
- No dobrze, nie będe już przeszkadzać, w końcu masz mieć gości.- odrzekła nie tracąc dobrego humoru, wyczuwała w głosie koleżanki smutek.- Porozmawiamy jutro.
Dziewczyny pożegnały się i rozłączył.
Dlaczego to zawsze przytrafia się mi?! Czy ja naprawdę musze mieć tego cholernego pecha?!- wykrzyknęła ze złością Luiza. Wiedziała, że przy Magdzie nie ma szans u Marcina. Była zbyt nieśmiała by się odezwać do niego wtedy w parku. Nie miała odwagi. A teraz nie wiadomo czy przytrafi się jeszcze taka okazja by mogli na spokojnie porozmawiać. Wołanie mamy przerwało jej dumanie. Szybko zbiegła na dół do kuchni.
- No ile mam cię wołać? - zapytała ze złością mama Luizy.
- Przepraszam, nie słyszałam.- odrzekła zabierając się za noszenie talerzyków i całej reszty na taras. Nagle rozległ się dzwonek do drzwi...
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania