Niespełniona miłość

Choć Cię kocham bardzo szczerze

Mocno,oraz ponad życie

Wiem,że Ty nie jesteś dla mnie

Temu wciąż kryje uczucie

 

Patrzę,jak z wybranym mówisz

Słucham Ciebie...choć to boli

Lecz ukrywam to przed światem

Trzymam w sobie...ładuję tam do woli

 

Tylko serce łzy przyjmuje

Choć pęknięte,ranne,krwawe

Lecz jedynie Ono wie

Co w mych uczuciach dzieje się

 

Nie chcę krzywdzić

Nie chcę ranić

Stoję obok jako ktoś

Ktoś kto wspiera gdy potrzeba

 

Zawsze poda pomocną dłoń

Choć sam w próżni samotności

Niepotrzebny,nie kochany

W cierniach życia,i w emocjach

Samotności zawikłany

 

Czy ktoś kiedyś mnie pokocha?

Szczerze,prawdziwie,i bez zabawy?

Mam ogromne wątpliwości

Boję się tej samotności

 

Boli ona,jak cholera...

Chociaż nikt o tym nie wie

Że nocami łzę ociera...

Kołdra zwana sentymentem...

 

Nie potrafię Cię zostawić...

Nawet jeśli obok stoję...

Patrząc na Twoje życie emocjonalne

Wciąż się o Ciebie martwię,i boję

 

Jako kolega,przyjaciel,brat...

Wiesz,że dla Ciebie ubarwię świat

Na Twoją krzywdę nie pozwolę nikomu

A kto to zrobi

Zgniotę go nawet po kryjomu

 

Daj mi Boże dużo siły

By w tej samotności trwać

Jak długo,tego nie wiem

Ale chciałbym też kochać

 

Kochać,oraz być kochanym

Takie teraz marzenie w sercu mam

Może kiedyś to się spełni

Wciąż w złudnej nadziei trwam

 

Lecz ponoć jej tracić nie można

Gdyż silniejsza jest,niż góry

Jeśli jest to nadzieja wymarzona

Zniszczyć może wszystkie przeszkód mury

 

Więc tym żyję...tą nadzieją...

Uśmiech mój,to jest mus...

Kiedyś się uśmiechnę szczerze

Krzyknę na głos

KOCHAM JUŻ

 

Tylko gdzie jest ta jedyna?

Wymarzona,ukochana...

Gdzie Jej szukać?

Dokąd iść?

 

Która droga ku Niej skrzyżowana?

Znaków nie widać na Ziemii,na niebie

Czy gdzieś ta jedyna jest?

Czy kiedyś dotrę do Ciebie?

 

Czy spotkać się nam Będzie dane?

Czy jedno i drugie będzie wiecznie poszukiwane?

Serce serca szuka...

 

Serce serduszko woła...

Jedno krzyczy,płacze,tęskni

Bo drugiego znaleźć narazie nie zdoła

Zostawia ślady łez na ścieżce życia swojego

Aby kiedyś Jedno serce trafiło do drugiego

 

Lecz kiedy to będzie?

Tylko Bóg jeden wiedzieć raczy...

Czy to czekanie serce mi wybaczy?

Czy warto czekać z tą nadzieją wielką?

 

Czy też wszystko porzucić...

I być,jak wewnętrznie stłuczoną butelką?

Której w żaden sposób

Nie da się posklejać

 

Naprawić,w całość połączyć

Bo zawsze będzie przeciekać

I cząstkę siebie płyn emocji

Falą łez może odłączyć

 

Gdzie jesteś moja miła?

Pytam codzień Boga Najwyższego...

Czy kiedyś Cię odnajdę?

Co dla świata muszę zrobić dobrego?

Aby ten dar otrzymać...

 

Być w końcu szczęśliwym...

Ze szczerym uśmiechem...

Polecieć na skrzydłach...

Jak płatki wiatr niesie...

 

Tam,gdzie uczucia muzykę spokojną grają

Gdzie ludzie wzajemnie,szczerze się kochają

Gdzie miłość,wsparcie,zaufanie jest codziennością,a nie darem

Tam jest prawdziwe życie...

Życie zwane rajem...

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Aeliora 5 godz. temu

    Tak to już bywa

  • Sokrates 2 godz. temu

    Widzę kawał wytrwałej i dobrej pracy, ładne rymy. Co do treści i marzeń to jak mówią: "Każda zmora znajdzie swego adoratora" wiec głowa do góry. Trzeba wyjść do ludzi i szukać.(Szukajcie z znajdziecie).

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania