niespodzianka

Kiedy zmierzch

zwiastował dnia koniec

pod koszulkę czule

wsunąłem dłonie,

i drżącymi ustami

kosztowałem różanych

płatków aksamit.

 

Z sennym rozmarzeniem

otworzyła się oczekiwana chwila

która połączyła pragnienia

aż czas się zatrzymał.

 

Niewolony rozkosznie ustami

i ramion mocnym objęciem

czułem jak w nas rośnie.

łakome jeszcze i jeszcze

i więcej.

 

A kiedy drżeniem

ostatnim

trysnęła słodycz

błogosławiona,

wykrzyczała,

w ramiona szczęśliwe

wtulona

- Irku, zapomniałam kupić

oliwę…

 

Tak, to musiała być …ONA

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Jimmy 3 miesiące temu
    Ciekawy obraz 😉😎👍
  • Sokrates 3 miesiące temu
    Muszę przyznać że świetne
  • najmniejsza 3 miesiące temu
    Jeśli to ma być parodia wiersza Andrew to wcale nie śmieszy a wręcz jest podłe to z twojej strony
  • ireneo 3 miesiące temu
    Najmn...
    Debilna jesteś, zapewne za wstawiennictwem Maryi. Idź kobieto i nie bałwań więcej, ze swojej strony.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania