niespodzianka

Kiedy zmierzch

zwiastował dnia koniec

pod koszulkę czule

wsunąłem dłonie,

i drżącymi ustami

kosztowałem różanych

płatków aksamit.

 

Z sennym rozmarzeniem

otworzyła się oczekiwana chwila

która połączyła pragnienia

aż czas się zatrzymał.

 

Niewolony rozkosznie ustami

i ramion mocnym objęciem

czułem jak w nas rośnie.

łakome jeszcze i jeszcze

i więcej.

 

A kiedy drżeniem

ostatnim

trysnęła słodycz

błogosławiona,

wykrzyczała,

w ramiona szczęśliwe

wtulona

- Irku, zapomniałam kupić

oliwę…

 

Tak, to musiała być …ONA

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Jimmy 7 miesięcy temu

    Ciekawy obraz 😉😎👍

  • Sokrates 7 miesięcy temu

    Muszę przyznać że świetne

  • najmniejsza 7 miesięcy temu

    Jeśli to ma być parodia wiersza Andrew to wcale nie śmieszy a wręcz jest podłe to z twojej strony

  • ireneo 7 miesięcy temu

    Najmn...
    Debilna jesteś, zapewne za wstawiennictwem Maryi. Idź kobieto i nie bałwań więcej, ze swojej strony.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania