Niespodzianka

Wsunęłam dłoń pod rude włosy i pomasowałam kark. Przeszedł mnie dreszcz, a na moich rękach pojawiła się gęsia skórka. Miałam wrażenie, że jeśli się odwrócę, zobaczę to. Cokolwiek to było. Czy chciałam stanąć z tym czymś oko w oko?

Lindsey się cofnęła.

- Co znów?

-Ktoś na nas patrzy- szepnęłam. - Czuję to.

Tym razem Lindsey mnie nie wyśmiała. rozejrzała się. - Może to sowa wypatruję smacznego kąska . Albo właśnie ten kąsek ucieka w popłochu.

- Może. Ale mam wrażenie, że to coś groźniejszego.

- Znam te okolice jak własną kieszeń. Zapewniam cię, że nie ma tu nic groźnego.

- A tamta puma?

- To było głęboko w lesie, a my nadal jesteśmy w obrębie cywilizacji. Nawet komórki mają tu jeszcze zasięg. - Pociągnęła mnie za rękę. - Sto kroków i będziemy na miejscu.

Ruszyłam za nią, ale pozostałam czujna. Tam coś było. Byłam tego pewna. Nie sowa ani gryzoń. To podążało za swoją ofiarą.

Wstrząsnął mną dreszcz. Ofiarą? Czemu tak pomyślałam? Ale to była prawda. Tal się czułam. Tylko za kim szło? I dlaczego?

Ile jeszcze kroków ? Trzydzieści? Głupio zrobiłyśmy, że wyszłyśmy, nie mówiąc o tym nikomu. Rodzice chyba mnie zabiją, jeśli kiedykolwiek się o tym dowiedzą. Obiecałam, że będę zachowywać się odpowiedzialnie. Pierwszy raz wyjechałam bez nich i mama aż do znudzenia wbijała mi do głowy, żebym była ostrożna.

Nagle dostrzegłam z przodu jakieś światło.

- Co to?

- Właśnie to chciałam ci pokazać.

Wyszłyśmy na polanę oświetloną przez ognisko. Zanim zdążyłam zadać kolejne pytanie, zza drzewa wyskoczyli inni przewodnicy

- Niespodzianka! - Krzyczeli. - Wszystkiego najlepszego!

Niemal stanęło mi serce. Przycisnęłam rękę do piersi i roześmiałam się; Byłam wdzięczna, że nie zabrzmiało to histerycznie.

- Ale ja nie mam dziś urodzin.

- Ale jutro, prawda? - Powiedział Connor. Odgarnął z czoła jasne włosy, odsłaniając ciemnoniebieski oczy. Spojrzał na zegarek.- Jeszcze dziesięć sekund, dziewięć, osiem...

Reszta przyłączyła się do odliczania . Widziałam ich wyraźnie, gdyż zebrali się przy ognisku. Niedaleko Connora stał Rafe, który miał proste czarne włosy do ramion i niemal czarne oczy. Zwykle prawie się nie odzywał. Byłam zaskoczona, że brał udział w odliczaniu.

- Siedem, sześć

Stojąc obok niego Brittany wyglądała prawie jak jego bliźniaczka.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania