Niespodziewane spotkanie.
(...)- zostaw mnie ! - powiedziala wyduszajac z siebie resztki powietrza.
A w glowie miala tylko jedna mysl ..."On mnie zaraz zgwalci!" (...)
Bylo to bardzo burzliwe popoludnie. Pogoda, zachowania, obyczaje... wszystko bylo tu takie nowe... straszne, wstydliwe, przerazajace a zarazem fascynujace dla Alice.
Nie mogla uwierzyc w to ze wlasnie odeszla od wszystkich zmartwien. Od wymagajacych ale niekochajacych rodzicow, od narzeczonego w ktorym od poczatku zalezalo jej tylko na pieniadzach, nie na prawdziwej milosci, nie na symaptii, nie na uczuciach. Bylo to oburzajace, ale nikt nie mogl o tym wiedziec... nikt! A jednak... plotki wpadly w nawyk w tym malym miescie.
Alice byla bardzo twarda jak na 20 letenia dziewczyne pochodzaca z patologicznej rodziny. Nigdy nie rozumiana i nie wpierana, za to z ambicjami i marzeniami w swojej kobiecej glowie. Podazajac wzdluz uliczki jednego z wiekszych miast Alice zdala sobie sprawe ze zrobila duzy krok w swoim sercu by uwonic sie od przeszlosci. Czula dume i zwyciestwo bedac w tym miejscu.
Zmarznieta weszla do pieknej instagrmowej kawiarnii
#instalook #myfriend #chillout #mybestfriends
Wszedzie swiecily ledy i neony oswiecajac jej kasztanowe krecone wlosy oraz oczy, ktore przypominaly lasy tropikalne z domieszkiem mchu.
Gdy tylko weszla do srodka poczula na sobie wzrok wszystkich ludzi ktorzy poznym popoludniem popijali tam kawe.
Alice jednak to nie ruszylo. Byla przyzwyczajona do 'popularnosi' ze wzgledu na jej nietuzinkowy wyglad.
Podeszla do baru pewnym krokiem. Usiadla na stolku barmanskim i mimo znania odpowiedzk na pytanie "co dla Ciebie?" to i tak zaczela przegladac karte.
Kawiarnia byla niewielka, kilka stolikow na krzyz, rozowe neonowe sciany, wielkie ledy wiszace na scianach.
"Przepych i duzo niepotrzebnych rzeczy"- powtarzala w myslach Alice.
Po kilku sekundach podeszla do niej niska blondynka o niebieskich oczach, w krotkiej czarnej spodniczce i bialej koszuli na diamentowe guziczki. Wygladala niczym uczennica z filmu "Latwa dziewczyna" z biala plakietka "Monisia"
-Co dla Ciebie?- zapytala, jakby za kare.
-Nie przypominam sobie zebysmy przezly na TY- odparla dumna z wzrokiem mordercy Alice.
Kelnerka usmiechnela sie szyderczo, przyjzala sie Alice od czarnych ciezkich glanow az po kolorowy imprezowy makijaz.
Wyciagnela rece przed siebie, poprawila guziki w koszuli, zapasala je na biodrach i lekcewazacym glosem odpowiedziala:
-Witamy w naszych skromnych progach madame, co bedzie dla szanowsnej Pani?
- Orange Espresso na lodzie... na wynos i koniecznie na szybko!- Alice az krzyknela zeby kazdy wiedzial ze nie da sobie w kasze dmuchac. Dumna ze swojejego zachowania wyciagnela telefon i zaczela przegladac oferty pracy.
-Pomoc kuchenna, sprzataczka, niania do dzieci- co do cholery ? Gdzie sa powazne oferty dla Mnie?- myslala Alice, przeglaajac wciaz oferty pracy z tymi samymi ogloszeniami.
Alice odkad wyprowadzila sie z domu rodzinnego nie wiedziala w jakim kierunku ma podazac. Nigdy nie musiala sie przejmowac pieniedzmi - wszystko dostawala od narzeczonego ktory prowadzil swoje dwie potezne firmy z dziedziny IT. Nigdy nie pracowala, wiec nie miala jak poznac wartosci pieniadza.
Zamyslona nad swoim zyciem zawodowym Alice nie zwrocila uwagi nawet jak kelnerka podaje jej kawe.
- Espresso na lodzie na wynos, najszybciej jak sie dalo - powiedziala Monika
-Zmienilam zdanie, przelej to do normalnej szklanki z nowym lodem- odburknala Alice nie podnoszac nawet wzroku spod telefonu.
Monika miala dosc wkurzjacej klientki wiec odwrocila sie do drugiego blatu i przelala wszytsko niechlujnie do szklanki z pokruszonym lodem i podala Alice na czarnej serwetce.
-Prosze bardzo, to dla Pani- powiedziala cichym glosem Monika
-- Dzieki, a teraz odejdz, nie chce mi sie Ciebie juz sluchac a tym bardziej na Ciebie patrzec
Monika poczula sie jak najgorszy smiec, w sumie praca kelnerki nie najlezy do latwych. Kto w gastro pracowal ten z Cyrku sie nie smieje - bylo to motto zyciowe Moniki ktoro podobnie jak praca zmienialo sie co miesiac w zaleznoci od nastroju. Nie mogla jednak nic z tym zrobic, ktos musi oplacac czynsz za mieszkanie, splate kredytu za laptopa i czesne na studiach. Monika nie mogla liczyc na rodzicow zaatpeczych poniewaz stracila ich w wypadku samochodowym 5 lat temu, a biologicznych nawet nie znala. Doswiadczyla zycia jako dorosly czlowiek w wieku 18 lat, musiala sobie poradzic z tym calkiem sama. Pracujac na dwa etaty i zbieracac wszystkie oszczednosci Monika czula ze i tak nie wystarcya jej na zycie w tym miesiacu. Nie mogla byc niemila dla klientow- liczyl sie przeciez kazdy napiwek, nawet kilka groszy bylo w stanie wywolac na jej twarzy usmiech.
-Rachunek prosze- poiedziala Alice przygnebionym glosem gdy przez ponad pol godziny nie znalazla zadnej pracy dla siebie.
- Karta czy gotowka ?- zapytala zaskoczona Monika widzac zmiane nastroju dziewczyny, ktora wydawala sie byc z bardzo bogatej rodziny
- Karta -w tym momencie Alice wyciagnela zlota karte z duzego rozowego portfela i przylozyla ja do terminalu ktory podala jej Monika. Po kilku chwilach Monika spojrzala na Alice i powiedzila
-Odrzucono... Chciala by Pani sprobowac jeszcze raz czy moze jednak przejdziemy na platnosc gotowka ?- zapytala jakby nigdy nic bo wiedzizla ze firma ma problem ze sprzetem.
-Jak to mozliwe...- powiedziala cicho. Niedowierzala co wlasnie sie wydarzylo, czym bylo to spowodowane? przeciez ona... ona... nie ma juz nikogo kto chcialby ja utrzymywac...-prosze jeszcze raz- odparla, chowajac do portfela zlota karte a wyjmujac platynowa.
-"widac ze bogaczka... zazdroszcze.."- pomyslala Monika.
Alice z przerazajacym wzrokiem obserwowala jak terminal znow pokazuje "ODMOWA". Byla zalamana... nagle zrobilo sie duszno... goraco... co sie dzieje ? Nerwy i strach ze ktos ja wysmieje bo nie ma jak zaplacic za kawe? Upokazajace!
Szybko trzeba cos wymyslec.
-Znowu odmowa- powiedziala Monika zdiwionym wzrokiem - Dziwne, internet dziala, zasieg w porzadku...
-Wina na pewno lezy po waszej stronie. Moje karty sa dostepne cala dobe, 24godziny, kazdego dnia, i o kazdej poze!- mowiac to patrzyla prosto w oczy Monice , a ona... czula sie jakby ktos krecal jej kit dotyczacy sponsorowanej reklamy banku na instagramie.- Wezwij natychmiast szefa albo menagera tego calego lokalu! Nie bedziecie mnie tutaj tak traktowac !
Monika poczula strach, opinia klientow zalezala od jej premii. Zeby przez taka dziana niunie miala dostac mniej pieniedzy? niemozliwe !
-Szef jest bardzo zajety... zreszta nawet go tu nie ma - jakala sie ze strachu choc liczyla ze Alice odpusci- Moze wybierze Pani pieniadze z bankomatu i ureguluje rachunek gotowka?- zapytala, dopiero po chwili zdala sobie sprawe z tego co powiedziala
-NIEDORZECZNE! Chce widziec Szefa ale to juz !-krzyknela srogo, myslac ze moze jej sie uda roziwazac problem i zrzucic cala wine na elektronike w kawiarnii.
Monika byla zalamana, miala splatane rece cala ta sytuacja. Na 49 osob dzis obslugujacych to akurat ta ostatnia musiala byc jakas zjebana. Kiwajac glowa do Alice na znak ze idzie poinformowac o tym szefa wpadla na chytrny pomysl by zadzownic do swojego najlepszego przyjaciela z prosba by to on udawal menagera kawiarni. Niestety ten plan byl w glowie Moniki zbyt idealny zeby byl prawdziwy. Rozlegl sie huk zamykanych drzwi do kawiarni przez przeciag. W strone baru szedl przystojny, dobrze zbudowany mezczyzna w granatowych garniutrowych spodniach i snieznobialej koszuli. W reku trzymal marynarke wraz z torba na laptopa a w drugiej papierosy. Wszedl bezposrednio na bar nic nie mowiac. Rzucil marynarke i torbe na stolik barowy, a apaierosy schowal do kieszeni rozgladajac sie po pomieszczeiu kawiarnii. Jego uwage przykula Alice, skads znal te oczy... ta postawe ciala i te wlosy... ale skad?
-Dzien dobry Szefie, americano jak zawsze?-cicho zapytala Monika z nadzieja ze Alice tego nie uslyszy.
- A jednak!- krzyknela siedzac przy barze i trzymajac swoj duzy rozowy portfel w rece- Jest Pan Szefem tej kawiarni tak ? Wiec prosze mi wytlumaczyc co tu sie dzieje ze normalny ciezko pracujacy czlowiek nie moze zaplacic spokojnie karta w tym lokalu ?
-Nie rozumiem..-zaczal
-Wszystko Panu Wyjasnie... - przerwala mu Monika- Mamy tutaj... klientke ktora chciala zaplacic karta niestey 2 transakcje odrzucilo, mozliwe ze jest to wina sprzetu..
-Na pewno jest to wina sprzetu!-krzyknela Alice.-Majac taki lokal powinien Pan bardziej zainwestowac w sprzet do platnosci- starala sie byc przy tym bardzo przekonujaca.
Mezczyzna wzial sprzet i poprosil Alice by przylozla karte jeszcze raz. Gdy przykladala karte zauwazyl jej Imie i Nazwisko ktoro na niej widnialo. Znowu odmowa... Popatrzyl na nia srogim wzrokiem.
-Panno Alice-zaczal wolno- Prosze ze mna na slowo.
-Nigdzie sie nie wybieram chyba ze do domu! Jest to nienromalne ze nie moge tutaj zaplacic! Ta kawa powinna byc na koszt firmy... i tak nie byla najlepsza jaka pilam wiec...
-Zapraszam- wychodzac za lady szarpal Alce za reke i zabral ja do malego pomieszczenia socjalnego. Swiecilo tam jasnobiale swiatlo a dookola byly szafki i sprzet do sprzatania lokalu. Na koncu pod oknem byl maly stolik kawowy, lekko uszczerbiony z dwoma krzeselkami.
- Zduniales?- wrzasnela - Co ty sobie wyobrazasz ? Wiesz kim ja jestem ?
-Wiem... Alice Malak... Bylas narzeczona mojego przyjaciela Mateusza prawda? Dostawalas wszystko czego chaialas nic przy tym nie robiac. Bylem bardzo przeciwny temu zwiazkowi i powiem szczerze... odradzalem mu Ciebie bo wiedzialalem jaka jestes.. latwa laska ktora poleciala na kase bogatego faceta!
-Wypusc mnie stad natychmiast ! Zadzownie na policje i wysztko im powiem jak mnie potraktowales! - nie wiedzac co ma odpowiedziec na jego wypowiedz.
-Oj Alice, nie pamietasz mnie ? To ja, Robert. Mateusz na pewno Ci cos o mnie opowiadal
Alice zamurowalo, probowala sobie przypomniec cokowliek co mowil do niej byly narzeczony na Jego temat ale nigdy go nie sluchala. Zawsze byla zajeta zamawianiem nowych ubran albo wybieraniem gdzie spedzi kolejny weekend za jego pieniadze. Pamietala jedynie ze mowil o jakims znajomym ktory otworzyl kolejna firme... moze to wlasnie jest ON ?
-Nic o Tobie nie wiem. Nie znam Cie i dobrze Ci raze daj mi spokoj bo zaczne krzyczec !-powiedziala, chcac wydostac sie z rak Roberta.
-Tak? i co im powiesz? ze moj przyjaciel odcial Ci wszystkie karty bo bylas dziwka ?- zaczal ostro- Prosze bardzo, idz i pochwal sie calemu swiatu ze puszczalas sie na prawo i lewo a teraz nie masz nawet 14 zl zeby zaplacic za kawe tak? Tego chcesz ?
Alice nie wiedziala co ma robic. Do glowy nie przychodzily jej zadne rozwiazania z tej sytuacji i stala jak wryta patrzac na jego piwne duze oczy i opalona od slonca karnacje.
-Czego chcesz ?!- zapytala nerwowo, a w myslach miala pustke.
Robert chwycil ja za druga Reke, szarpnal i przyciagnal do siebie tak ze nie mogla sie nawet ruszyc. Byla przy nim jak bezbronna sarenka przy poteznym lwie. Serce bilo tak szybko jak nigdy. Nie mogla spokojnie wziac oddechu bo jej twarz znajdowala sie na klatce Roberta
-Zostaw mnie ! - powiedziala wyduszajac z siebie resztki powietrza. A w glowie miala tylko jedna mysl " On mnie zaraz zgwalci".
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania