Oj Szudracz. Co tu dużo pisać. Jakby zrodzona z tego domu. Bardzo działa na wyobraźnie. Chyba nawet ciutkę lepiej, niż - poprzednio.
Oczywiście - 5. Warto było czytać. Jak zwykle zresztą.
P.S. ''...sufitem.rozchlapując..''. ? ''poczerniałe od krwi'' ? ''rozlane zasysała do pyska niczym grudowate...'' - spr.
Dzięki.
Odsłonięte zęby, poczerniałe od kwasu, zaciskała ze zgrzytem, wypychając je szczerniałym językiem do przodu. A gdyby tak? Sorry. Tylko, żeby cię krew na mnie nie zalała, że się wgryzam za bardzo w tekst.
Gdybyś tak - dla odmiany - opisała piękno - Twoimi zdaniami - ale by się ładnie czytało. Na pewno potrafisz. Chociaż spróbuj - jeżeli taka Twoja wola. Nie na siłę.
Oj Szudracz. Jak zwał tak zwał, byleś to Ty napisała. A może tak mieszanki typu - Stół jest nakryty białym świeżym obrusem. Na nim pachnące kwiaty w kryształowym wazonie. Obok leży - zeskrobane z ulicy - małe płaskie zwierzątko, z jelitami wylewającymi się na czystą biel.. Słodkie bezy pływają we krwi, a strzępki kości przypominają kawałki chruścików itd...
Niezwykle barwnie, plastycznie, bardzo obrazowo... no, dreszczyk trochę mną targnął. Dreszczyk fascynacji? Zgrozy? No, nie mogę się zdecydować... :) 4+
Pozdrawiam.
Jest tak niestrawne, że trudno przełknąć. Makabryczne opis rozprawiania się z wiszącym truchłem. Wiwisekcja w całej odsłonie. Tylko koniec jest bardzo nieludzki. Pali zgaga i nikt nie poda szklanki wody.
Pozdrawiam serdecznie:) 5
Karawan Wbrew pozorom ja mam niski próg obrzydlistwa w realu. :) Nie, nie żadnej zmiany nicka. Powoli wyczerpują mi się zasoby, przerzucę się na piękno i jego walory. :) Dzięki. :)
Kurde, jest tyle domów, które gniją od środka, a ich miszkańcy, zarobaczenie, zrozpaczeni, tak samo ślizgają się po obumierających bebchach czegoś, co na wspólnym zdjęciu wygląda jak rodzina.
Tech-aid:
"...oślizgła maź próbowała je uwolnić..." v. "...oblepione były skrzepłą brunatną mazią." - w jednym akapicie, w tak fanatastycznej plataninie obrzydliatwa, aż daje po oczach ta dwa-razy-maź, kaleczy cały cudny opis. Ratuj!
"Nabrzmiałem nogi..." - będziesz wiedzieć.
Niesamowicie obrazowo, ja to widzę. Wizjonerstwo pierwsza klasa, w połączeniu z wyobraźnią tworzy art-masakrę. I mam pełną siwadomość, że jedno nie może istnieć bez drugiego.
Ale "Magnetofon" jest lepszy, z całą stanowczością to stwierdzam.
Nie mniej - bardzo fajnie.
Pozdrawiak ;))
Komentarze (35)
Oj Szudracz. Co tu dużo pisać. Jakby zrodzona z tego domu. Bardzo działa na wyobraźnie. Chyba nawet ciutkę lepiej, niż - poprzednio.
Oczywiście - 5. Warto było czytać. Jak zwykle zresztą.
P.S. ''...sufitem.rozchlapując..''. ? ''poczerniałe od krwi'' ? ''rozlane zasysała do pyska niczym grudowate...'' - spr.
Dzięki.
Pomyliłem kwas z krwią - wiadomo dlaczego
Dekoas Mogę odetchnąć z ulgą, że nie jest najgorzej. :) Podpowiedzi sprawdzę. :)
Dzięki bardzo. :)
Dekaos Krew Ci na myśl przychodzi wampirze. :)
Odsłonięte zęby, poczerniałe od kwasu, zaciskała ze zgrzytem, wypychając je szczerniałym językiem do przodu. A gdyby tak? Sorry. Tylko, żeby cię krew na mnie nie zalała, że się wgryzam za bardzo w tekst.
Co sądzisz o tytule: Mlaskarnia.? W tej chwili, wgryzł się do mojej głowy.
Dekaos Tytuł musi taki zostać. Tutaj jest trochę zawirowania, którego chyba nie udało mi się w pełni przedstawić. Dzięki za propozycję. :)
Dekaos Wywaliłam szczerniałym. Znowu mam powtórzenia, upiłuję je z czasem. :)
Gdybyś tak - dla odmiany - opisała piękno - Twoimi zdaniami - ale by się ładnie czytało. Na pewno potrafisz. Chociaż spróbuj - jeżeli taka Twoja wola. Nie na siłę.
Dekaos Zatańczę z kiczem walca. ;) Pięknie będzie spróbować. :) Muszę się tylko przestawić na inne tory. :)
Oj Szudracz. Jak zwał tak zwał, byleś to Ty napisała. A może tak mieszanki typu - Stół jest nakryty białym świeżym obrusem. Na nim pachnące kwiaty w kryształowym wazonie. Obok leży - zeskrobane z ulicy - małe płaskie zwierzątko, z jelitami wylewającymi się na czystą biel.. Słodkie bezy pływają we krwi, a strzępki kości przypominają kawałki chruścików itd...
Dekaos Ja sobie poradzę, ze spokojem. :) Na forum ugryź temat bitwy na prozę. :)
Nie wątpię w to!!!!!!!!
Dekaos Do bitwy, zmykaj mi stąd!
''W oddali, tam...'' ...ciche, nawoływania..'' ''...wyłamując cztery zęby...'' Sprawdź. 5 raz czytam. To dlatego.
Dekaos Dzięki za Twój poświęcony czas. :) Poprawiłam. :)
Oj ''chrupnięcie'' -spr.
Dekaos Z ogonkiem. :) Dzięki
Oj Szudracz Ty. Czemu zniknęłaś?
Dekaos Znowu zaczynasz. :) Nie mogę na chwilę zejść z pola widzenia, bo Ty mnie szukasz. Nie przesadzaj. :)
To się nie powtórzy. Nigdy. Obiecuję.
Niezwykle barwnie, plastycznie, bardzo obrazowo... no, dreszczyk trochę mną targnął. Dreszczyk fascynacji? Zgrozy? No, nie mogę się zdecydować... :) 4+
Pozdrawiam.
Violet Bardzo mnie cieszy Twoja obecność. :) Poruszam się jeszcze niepewnie, na tym gruncie. Szukam pewnego rozwiązania.
Dziękuję i pozdrawiam. :)
Jest tak niestrawne, że trudno przełknąć. Makabryczne opis rozprawiania się z wiszącym truchłem. Wiwisekcja w całej odsłonie. Tylko koniec jest bardzo nieludzki. Pali zgaga i nikt nie poda szklanki wody.
Pozdrawiam serdecznie:) 5
pasja Niech go pali i wyżre wrzody wielkości krateru w wulkanie. :) Dzięki. :)
Jak tak dalej pójdzie to uzasadniona będzie zmiana nicka z Szu na Grabarz-Analityk ;)) 5
Karawan Wbrew pozorom ja mam niski próg obrzydlistwa w realu. :) Nie, nie żadnej zmiany nicka. Powoli wyczerpują mi się zasoby, przerzucę się na piękno i jego walory. :) Dzięki. :)
Szudracz I dopiero wtedy nowy (Gra-An) nick nabierze rumieńców ;))
Karawan Będziesz woził piękne trumny. :)
Szudracz Z takim fajnym GraAnem- chętnie!!
Kurde, jest tyle domów, które gniją od środka, a ich miszkańcy, zarobaczenie, zrozpaczeni, tak samo ślizgają się po obumierających bebchach czegoś, co na wspólnym zdjęciu wygląda jak rodzina.
Tech-aid:
"...oślizgła maź próbowała je uwolnić..." v. "...oblepione były skrzepłą brunatną mazią." - w jednym akapicie, w tak fanatastycznej plataninie obrzydliatwa, aż daje po oczach ta dwa-razy-maź, kaleczy cały cudny opis. Ratuj!
"Nabrzmiałem nogi..." - będziesz wiedzieć.
Niesamowicie obrazowo, ja to widzę. Wizjonerstwo pierwsza klasa, w połączeniu z wyobraźnią tworzy art-masakrę. I mam pełną siwadomość, że jedno nie może istnieć bez drugiego.
Ale "Magnetofon" jest lepszy, z całą stanowczością to stwierdzam.
Nie mniej - bardzo fajnie.
Pozdrawiak ;))
Adam Trafiłeś w sedno z interpretacją. :) Poprawki wprowadzone.:)
Bardzo dziękuję za wszystko. :)
:)))
Czytałaś może książkę Dicka "Oko na niebie"? Pojawia się tam podobny obraz, dom który zjada lokatorów.
Zaciekawiony Nie czytałam, ale chętnie po nią sięgnę, żeby sobie porównać. :) Dzięki. :)
Moja ulubiona Dicka to - Ubik. Dziwnie pisał!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania