niewidzialna
wylewam się z ciebie zmęczeniem. powoli, żeby zdążyć
zabliźnić rozdarcia, zanim dotrę do domu. zanim postawię
pewny krok na rozwidleniu.
jeszcze nie słyszę gwaru ulicy, nie widzę ludzi.
idę. pozwalam, by dotknęła mnie śmierć. celebruję pogrzeb.
zaczynam dostrzegać kontury domów.
przez mgłę sączy się blask latarni. świt albo mrok,
nieistotne.
ważne, że mam gdzie schować siebie.
przez drogę przebiega wiewiórka. zatrzymuje się, cofa.
w łapkach trzyma orzeszek. kładzie przede mną.
wiem, że to sen. zaraz się obudzę. minę park,
wrócę do klatki.
zamykam drzwi, ściskam do bólu twardy orzech.
Komentarze (13)
Mnie nie wzrusza no chyba że ten orzech daje do myślenia
Msz jeden kadr, a nie potrafisz odczytać? No coś Ty, przecież siebie tak dobrze odczytujesz... xD
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania