Niewidzialny paraliż
Iść, patrzeć czy działać?
Oczyma doglądam dogmatu
dróg nieokreślonej męki,
przez które przedziera się milijony dusz.
A moje wnętrze? Okryte szalem blizn,
który rozciąga swe spojrzenie
aż do ukojenia szczytu Mont Blanc,
gdy wijący wicher obejmuje wymiar ran.
Spojrzenie widzi, spojrzenie słyszy,
chociaż załamane, zdeptane z dnem.
A usta wzdychają, choć wokół z życiem —
ostatni liść z czasem opadnie,
otuli noc, załamie dzień.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania