Okładka: Niezabudowane marzenie

Niezabudowane marzenie

qulia1

Gdzie serce, tam dom.

 

To nie są mury, nie klucze, nie gaże,

ani pakt z właścicielem.

Gdy stempel na kartce jak kamień ciąży,

nieznany strop oddech dławi,

a stuk kroków po cudzej podłodze płoszy.

 

To nie sąsiedzi, ci bliżsi i dalsi,

nie ekrany, nie chłodna technika.

To nie tylko twarze przy stole i śmiech dziecka,

ale kąt, gdzie spokój ma własną przestrzeń.

 

Jeśli myślisz, że bezdomność żyje tylko na ławce,

gdzie deszcz moczy, a wiatr szarpie ubranie —

jesteś w błędzie.

To także inny, cichy adres:

ten, pod którym niby mieszkasz,

a w każdej chwili możesz wylecieć z hukiem za drzwi.

 

Cienki cień cudzego prawa

i ciągły strach przed rysą.

 

Oto ta linia, ostra granica

między życiem chwilą a bezpieczeństwem.

Gdy chwila daje żar,

lecz bez azylu staje się lękiem o jutro.

 

Mój prawdziwy dom to prawo do wolności.

W marzenia uciekam:

co chcę kupić — kupię,

co postawić — postawię.

Ściany, kolor — wszystko po mojemu.

 

I choć nie wiem, co znaczy mieć swoje,

bo nigdy nie miałam gruntu na własność —

wiem, że dom to nie pożyczony kąt.

 

To azyl, gdzie nikt nie decyduje za mnie

o moim prawie do obecności.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Aisak 2 tyg. temu

    O maj gad! Masz obrazek! Łał, ale szau! 😳
    Ile dałaś w kopercie? 🫠

  • Sokrates 12 dni temu

    Ekspresyjnie i przekonująco ujęty problem własnego kawałka podłogi i niezależności. Trafił do mnie ten celny przekaz.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania