(nie)Zdecydowana kobieta- wersja ostateczna
WITAM. BARDZO PROSZE O KOMENTARZE, CZY TAKIE ROZPOCZECIE JEST ODPOWIEDNIE. DZIEKUJE.
Rozdział 1
Toronto. Kanada. Forest Hill — jedna z tych dzielnic, w których spokój i elegancja idą ze sobą w parze. Szerokie, ocienione drzewami ulice, zadbane ogrody, wysokie ogrodzenia skrywające imponujące rezydencje i cisza, która nawet w dużym mieście wydaje się niemal nieprawdopodobna. W pobliżu znajdują się renomowane prywatne szkoły, ekskluzywne sklepy i restauracje, a jednocześnie centrum Toronto jest na tyle blisko, że nie trzeba długich podróży, by znaleźć się w samym środku miejskiego zgiełku.
W jednej z takich rezydencji, na końcu cichej uliczki, stoi dom, w którym mieszka Mike i Jennifer. Duży, ale nie przytłaczający. Nowoczesny, ale nie zimny. Z okien na piętrze widać ogród, który Jennifer pielęgnuje od lat — róże, lawenda, kilka krzewów ozdobnych. Mike zawsze mówi, że to jej królestwo. On sam woli garaż, w którym trzyma motocykl, i gabinet, w którym pracuje.
Właśnie w tym domu, w sypialni na piętrze, para kochanków oddaje się miłosnym igraszkom. Mike leży na plecach. Jennifer jest na nim. Jej dłonie opierają się na jego klatce piersiowej. Jej biodra poruszają się w rytmie, który znają na pamięć.
— Boże, jaka ty jesteś piękna — mówi Mike.
Jennifer nie odpowiada. Pochyla się nad nim. Całuje go. Jej włosy opadają na jego twarz. Mike czuje ich zapach. Czuje ciepło jej ciała. To wszystko, czego potrzebuje.
Jennifer przyspiesza. Mike chwyta ją za biodra. Pomaga jej. Jennifer odchyla się do tyłu. Jej dłonie opierają się na jego udach. Jej oddech staje się coraz szybszy.
— Nie zatrzymuj się — mówi Mike.
— Nie zamierzam.
Jennifer zamyka oczy. Jej ruchy stają się chaotyczne. Mike czuje, że jest blisko. On też. Ale jeszcze nie. Jeszcze nie teraz. Nagle Jennifer zatrzymuje się. Mike otwiera oczy.
— Co?
— Nic.
Patrzy na niego przez chwilę. Potem uśmiecha się. Mike obraca ją i teraz to Jennifer leży na plecach. Mike patrzy na nią. Przez chwilę nic nie mówi. Potem całuje ją.
— Jesteś niesamowita — mówi.
— Wiem.
Mike się śmieje. Jennifer też. Mike klęka między jej nogami, całuje jej udo. Potem drugie. Potem wsuwa się niżej. Jennifer wstrzymuje oddech.
— Mike...
— Cicho.
Mike całuje jej muszelkę .. Jennifer odchyla głowę. Jej dłonie zaciskają się na pościeli. Mike nie spieszy się. Jennifer czuje, jak napięcie narasta. Po chwili nie może już tego wytrzymać.
— Mike... proszę... wejdź.
Mike podnosi się. Patrzy jej w oczy.
Wchodzi w nią. Powoli. Głęboko. Jennifer obejmuje go nogami. Mike porusza się. Powoli. Patrzy jej w oczy. Jennifer patrzy w jego. Przez chwilę nic nie mówią. Potem Jennifer się uśmiecha.
— Kocham cię — mówi.
— Ja ciebie też.
Mike przyspiesza. Jennifer oddycha szybko. Jej dłonie wędrują po jego plecach. Mike całuje ją. Jennifer odwzajemnia pocałunek. Jej ciało drży. Zamyka oczy.
— Mike...
— Wiem.
Jeszcze kilka ruchów. Jennifer zaciska się wokół niego. Mike dochodzi. Ona chwilę później. Przez moment nie ma nic. Tylko oddechy. Tylko ciepło. Tylko zapach. Mike opiera czoło o jej czoło. Oboje są spoceni. Oboje drżą. Leżą tak przez chwilę. Potem Jennifer siada przed nim. Nie uwalnia nóg z jego bioder. Całuje go namiętnie w usta. Nie jest to pocałunek pełen pośpiechu. Jest raczej potwierdzeniem tego, co łączyło ich od lat — bliskości, zaufania i przywiązania.
— Musimy się zbierać — mówi w końcu, odsuwając się od niego.
— Idę się szykować.
Zeszła z łóżka i skierowała się do łazienki znajdującej się bezpośrednio przy sypialni.
— Mam ci pomóc? — pyta, patrząc za nią z rozbawieniem.
Kobieta odwraca głowę i uśmiecha się przez ramię.
— Wtedy na pewno się spóźnimy.
Po tych słowach zamyka za sobą drzwi. Przez chwilę siedzi bez ruchu. Uśmiech nie znika z jego twarzy.
Mike, bo takie imię nosi, ma prawie trzydzieści sześć lat. Jest mężczyzną, którego trudno nie zauważyć. Ma wyraźne, męskie rysy twarzy: zdecydowaną linię szczęki, lekko zarysowane kości policzkowe i uważne spojrzenie. Jego oczy zdradzają inteligencję oraz ciekawość świata. Nie należy do ludzi, którzy muszą zabiegać o uwagę innych. Sprawia wrażenie pewnego siebie, ale nie aroganckiego. W jego zachowaniu jest coś spokojnego i naturalnego. Prowadzi własną firmę — niewielką, ale dobrze prosperującą. Zajmuje się doradztwem finansowym. Praca daje mu satysfakcję, choć czasami pochłania go bardziej, niż powinna. Jennifer często żartuje, że więcej czasu spędza z klientami niż z nią.
Jennifer jest jego żoną i ma trzydzieści jeden lat. Jej uroda również nie potrzebuje przesady. Jest piękna w sposób subtelny i elegancki. Harmonijne rysy twarzy, zadbane włosy i spojrzenie pełne ciepła sprawiają, że ludzie czują się w jej obecności swobodnie. Jest inteligentna, spostrzegawcza i ma poczucie humoru, które często pojawia się wtedy, kiedy nikt się go nie spodziewa. Jej uśmiech potrafi całkowicie zmienić wyraz twarzy — pojawia się wtedy lekkość, której nie da się udawać. Prowadzi własną firmę — agencję eventową. Organizuje przyjęcia, wesela, konferencje. Praca jest jej pasją, choć czasami ją wyczerpuje.
Poznali się dziesięć lat temu. Na imprezie u wspólnych znajomych. Mike przyszedł tam tylko dlatego, że namówił go Martin. Jennifer przyszła z koleżanką. Nie planowali się poznać. Nie planowali rozmawiać. A jednak spędzili ze sobą cały wieczór. Ona śmiała się z jego żartów. On słuchał, jak opowiada o swoich planach. Kiedy wychodzili, wymienili się numerami. Tydzień później poszli na pierwszą randkę. Rok później zamieszkali razem. Trzy lata później wzięli ślub.
Ich małżeństwo nie jest pozbawione zwyczajnych problemów. Mają pracę, rachunki, spotkania i setki drobnych spraw, które potrafią wypełnić każdy dzień. Mimo tego starają się nie zapominać, że poza obowiązkami są przede wszystkim dwojgiem ludzi, którzy się kochają. Czasami im się to udaje. Czasami nie. Mike bywa zbyt zajęty pracą. Jennifer bywa zbyt wymagająca. Oboje mają swoje wady. Ale oboje wiedzą, że to, co ich łączy, jest silniejsze niż codzienne sprzeczki.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania