Niezmienność…

Niezmienność rzeczy wyjątkowych —

naznaczonych ludzkimi cechami,

opatrzonych biciem serca,

nakierowanych tylko w jedną stronę —

trwa.

I trawi coraz więcej, coraz głębiej

tkankę świadomości.

Świadomości bezradnej,

bez przyszłości,

bezbronnej,

a jednocześnie — niechcianej.

Jak ukryć świat

pełen niestrudzonych warstw życia,

rodzących się błękitnych istnień

i pragnień,

których przeznaczeniem zdaje się być ból?

Jak schować ból,

który rozrywa mnie od środka,

za uśmiechem rzucanym ludziom

mijającym mnie w pośpiechu?

Jak spojrzeć w lustro

na człowieka,

w którym widzę przepaść —

lęk i żal

do siebie,

do świata,

do przeszłości?

Jak wyjść z nim

na ulicę reszty życia —

życia, które już w tytule

nosi samotność?

Jak zmącić tę niezmienność duszy,

jak zakłócić rytm straceńca?

Jak wyrwać się z kajdan

podłego boga żalu?

Pomóż mi, wszechświecie…

choćby cieniem odpowiedzi.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Sokrates godzinę temu
    Dla mnie bomba, bardzo filozoficzne rozważania
  • Absens godzinę temu
    Zaakceptować
    Zrozumieć
    Dowiedzieć się kim jesteś

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania