Niezmienność…
Niezmienność rzeczy wyjątkowych —
naznaczonych ludzkimi cechami,
opatrzonych biciem serca,
nakierowanych tylko w jedną stronę —
trwa.
I trawi coraz więcej, coraz głębiej
tkankę świadomości.
Świadomości bezradnej,
bez przyszłości,
bezbronnej,
a jednocześnie — niechcianej.
Jak ukryć świat
pełen niestrudzonych warstw życia,
rodzących się błękitnych istnień
i pragnień,
których przeznaczeniem zdaje się być ból?
Jak schować ból,
który rozrywa mnie od środka,
za uśmiechem rzucanym ludziom
mijającym mnie w pośpiechu?
Jak spojrzeć w lustro
na człowieka,
w którym widzę przepaść —
lęk i żal
do siebie,
do świata,
do przeszłości?
Jak wyjść z nim
na ulicę reszty życia —
życia, które już w tytule
nosi samotność?
Jak zmącić tę niezmienność duszy,
jak zakłócić rytm straceńca?
Jak wyrwać się z kajdan
podłego boga żalu?
Pomóż mi, wszechświecie…
choćby cieniem odpowiedzi.
Komentarze (2)
Dla mnie bomba, bardzo filozoficzne rozważania
Zaakceptować
Zrozumieć
Dowiedzieć się kim jesteś
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania