niezwykła zwykłość
wybieram spokój
powolne trwanie
ciszę
rozmowy przy stole
leniwe niedziele
czas na rozumienie
wybieram bliskość
milkliwe kochanie
te wszystkie małe sprawy
powroty do domu
spacery pod parasolem
zadumę nad rosołem
nie pragnę nic szybciej czy więcej
chciwej pogoni
niepotrzebnego napięcia
naglących ambicji
straconych okazji
potrzeba mi zwykłej zwykłości
pewnej codziennej prostej
czterech ścian z sufitem
kawy z herbatnikiem
dobrego słowa
świętego spokoju
Komentarze (4)
Ja to bym chyba tak nie umiała, w sensie żyć w spokoju, w leniwym nurcie... nie, nie mówię że to złe, uważam że nawet zdrowe dla psychiki zaszyć się, odłączyć od codziennej bieganiny, życia na pełnych obrotach, czyli pracy na kawałek chleba...
Podoba mi się Twój wiersz. Zmusza do pomyślenia o sobie, swoim życiu i potrzebach...
Dziękuję, bardzo mi z tym przyjemnie. Wiersz powstał już lata temu jako odruchowa reakcja obronna na uleganie pewnym powszechnym dość tendencjom. Lubię do niego wracać, gdy łapię zadyszkę, by przypomnieć sobie, że to co dla mnie naprawdę ważne, mam na wyciągnięcie ręki.
Bardzo we mnie trafiłeś, moje klimaty, czyli "święty spokój"
Na 5!
Spokój, towar dość mi atrakcyjny, ładnie tu opakowany, kupuję za dobre słowo.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania