Nigdy moja
patrzyła jakby nic
a ja patrzyłem jak idiota
paląc ostatniego papierosa
przy barze, gdzie światło było
za mocne,
a życie zbyt wyraźne.
miała usta, które mówiły:
nie próbuj.
ale ja, oczywiście,
próbowałem.
każdy jej krok
był klatką filmu,
którego nigdy nie dokończę.
ten, w którym facet
nie dostaje dziewczyny,
ale i tak się za nią
rozpada.
rozmawiała z innymi.
śmiała się.
nie do mnie.
nigdy do mnie.
wracałem do mieszkania,
gdzie cisza siedzi na krześle
i pije ze mną piwo.
mówi:
„ta kobieta cię zabije,
ale nawet nie spojrzy,
kiedy padniesz”.
a ja na to:
„wiem,
ale nie mam nic lepszego
do roboty”.
Komentarze (8)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania