Nigdy moja

patrzyła jakby nic

a ja patrzyłem jak idiota

paląc ostatniego papierosa

przy barze, gdzie światło było

za mocne,

a życie zbyt wyraźne.

miała usta, które mówiły:

nie próbuj.

ale ja, oczywiście,

próbowałem.

każdy jej krok

był klatką filmu,

którego nigdy nie dokończę.

ten, w którym facet

nie dostaje dziewczyny,

ale i tak się za nią

rozpada.

rozmawiała z innymi.

śmiała się.

nie do mnie.

nigdy do mnie.

wracałem do mieszkania,

gdzie cisza siedzi na krześle

i pije ze mną piwo.

mówi:

„ta kobieta cię zabije,

ale nawet nie spojrzy,

kiedy padniesz”.

a ja na to:

„wiem,

ale nie mam nic lepszego

do roboty”.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (8)

  • Wianeczek 7 miesięcy temu
    Co za pech!
  • piliery 7 miesięcy temu
    Fakt, pech ale za to jaki piękny wiersz.
  • Wianeczek 7 miesięcy temu
    Piliery Depczesz mi po piętach
  • piliery 7 miesięcy temu
    Wianeczek Cóż innego bym miał do roboty?
  • P.Mgieł 7 miesięcy temu
    Dzięki
  • Grafomanka 7 miesięcy temu
    Ciekawa jestem czy o szczęściu potrafisz tak świetnie pisać, bo że o nieszczęściu to wiem, a o szczęściu, radości życia niewielu potrafi... ale ty możesz mnie zaskoczyć, tak myślę
  • P.Mgieł 7 miesięcy temu
    Będzie ciężko ale skoro wrzuciłaś taki temat to zrobię wyjątek tylko jeszcze nie wiem kiedy
  • Grafomanka 7 miesięcy temu
    P.Mgieł, może być proza poetycka... nie musi być wiersz

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania