Nigdy moja

patrzyła jakby nic

a ja patrzyłem jak idiota

paląc ostatniego papierosa

przy barze, gdzie światło było

za mocne,

a życie zbyt wyraźne.

miała usta, które mówiły:

nie próbuj.

ale ja, oczywiście,

próbowałem.

każdy jej krok

był klatką filmu,

którego nigdy nie dokończę.

ten, w którym facet

nie dostaje dziewczyny,

ale i tak się za nią

rozpada.

rozmawiała z innymi.

śmiała się.

nie do mnie.

nigdy do mnie.

wracałem do mieszkania,

gdzie cisza siedzi na krześle

i pije ze mną piwo.

mówi:

„ta kobieta cię zabije,

ale nawet nie spojrzy,

kiedy padniesz”.

a ja na to:

„wiem,

ale nie mam nic lepszego

do roboty”.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (8)

  • Wianeczek rok temu

    Co za pech!

  • piliery rok temu

    Fakt, pech ale za to jaki piękny wiersz.

  • Wianeczek rok temu

    Piliery Depczesz mi po piętach

  • piliery rok temu

    Wianeczek Cóż innego bym miał do roboty?

  • P.Mgieł rok temu

    Dzięki

  • Grafomanka rok temu

    Ciekawa jestem czy o szczęściu potrafisz tak świetnie pisać, bo że o nieszczęściu to wiem, a o szczęściu, radości życia niewielu potrafi... ale ty możesz mnie zaskoczyć, tak myślę

  • P.Mgieł rok temu

    Będzie ciężko ale skoro wrzuciłaś taki temat to zrobię wyjątek tylko jeszcze nie wiem kiedy

  • Grafomanka rok temu

    P.Mgieł, może być proza poetycka... nie musi być wiersz

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania