Nigdy moja
patrzyła jakby nic
a ja patrzyłem jak idiota
paląc ostatniego papierosa
przy barze, gdzie światło było
za mocne,
a życie zbyt wyraźne.
miała usta, które mówiły:
nie próbuj.
ale ja, oczywiście,
próbowałem.
każdy jej krok
był klatką filmu,
którego nigdy nie dokończę.
ten, w którym facet
nie dostaje dziewczyny,
ale i tak się za nią
rozpada.
rozmawiała z innymi.
śmiała się.
nie do mnie.
nigdy do mnie.
wracałem do mieszkania,
gdzie cisza siedzi na krześle
i pije ze mną piwo.
mówi:
„ta kobieta cię zabije,
ale nawet nie spojrzy,
kiedy padniesz”.
a ja na to:
„wiem,
ale nie mam nic lepszego
do roboty”.
Komentarze (8)
Co za pech!
Fakt, pech ale za to jaki piękny wiersz.
Piliery Depczesz mi po piętach
Wianeczek Cóż innego bym miał do roboty?
Dzięki
Ciekawa jestem czy o szczęściu potrafisz tak świetnie pisać, bo że o nieszczęściu to wiem, a o szczęściu, radości życia niewielu potrafi... ale ty możesz mnie zaskoczyć, tak myślę
Będzie ciężko ale skoro wrzuciłaś taki temat to zrobię wyjątek tylko jeszcze nie wiem kiedy
P.Mgieł, może być proza poetycka... nie musi być wiersz
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania