pokoleniu sobotniego bzykania
Zasadnym zapytać,
tu, gdzie morze litanii
dlaczego nikt nie obchodzi
dnia tych narodzin
Choć nie warto.
Wartko to nadejdzie dzień
“odchodzin”, a ten już
tęczowo ozniczowany.
Nie odkręcę poczynań,
których jestem ofiarą.
Już się wylało,
a sprawcy czekają
tylko na pamięć
taką czy byle jaką.
Podobnie będzie ze mną,
Też, najmniej pięć razy,
powinienem zapytać
tak wypada
-chcesz się narodzić?
To bym się... przedtem, nagadał.
Niczego jeszcze nie ma co pytać
byłaby czysta retoryka.
Zygota nawet wody nie nabierze.
Jezus Adama nie mógł
pytać, bo był tylko
jego urojoną sobotnią zachcianką.
Jestem już na tyle upodmiotowiony
doświadczeniem i wiedzą, że zapytany
- Ireneuszu!
chcesz do wieczności?
- świadomie odpowiedziałbym
- ani się waż mnie tam wbzykać!
I póki ten od
“naprutych i naćpanych”
nie zapyta,
to słowem ręczę,
że się w ogóle nie przekręcę.
Tym, co im na sercu nakaz
- idźcie i mnóżcie się
- proponuję, aby poczynali
w dzień boskiego poczęcia
zlodziejskiej parki - w sobotę.
Żaden, paciorkom i koronkom
łykend dziś
a robotnie rozkoszny dzień.
—-- —
Rozkoszy poczynania doznaje,
podobnie jak człowiek,
zwierzyna, także roślina.
Zatem nie nakaz boży,
a doznania z aktu “,tworzenia”
napędza gatunki do mnożenie się.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania