Wygrać z własnym (oczywiście sprokurowanym przez doświadczenie) cynizmem - uuu, wiesz, to naprawdę niesamowicie ważna sprawa. Może najważniejsze zwycięstwo.
Enchanteuse, oczywiście że tak. Cynizm, w mniejszym stopniu ironia, to okaleczanie siebie, to defensywny pancerz odgradzający od piękna życia. Ryzyko jest wpisane w trwanie, a cynizm w śmierć za życia.
Musi czasami boleć, aby tym mocniej odczuć szczęście.
Cynizm zostaw na późną starość, jeśli pomoże oczywiście wtedy.
Pozdrawiam.
Wrotycz widzisz, on się wciąż wydaje kuszący; szczególnie w okresach kiedy boli o wiele bardziej, niż czuje się to piękno, o którym wspominasz. Myślę, że najważniejsze w takich wypadkach - skoro on już musi być - to umieć odgrodzić od niego siebie i zachować na szczęśliwy okres.
I wtedy właśnie przypomnę sobie te życzenia od Ciebie, żeby mieć fundament pod zacną budowlę :]
trochę to "zdechnie" mnie akurat męczy. Dałaś w tytule potem powtórzyłaś kilka razy w tekście... Gdyby użyć synonimów a w najważniejszym momencie, właśnie tego ulubionego w tym wierszu przez Ciebie słowa, jego wydźwięk byłby znacznie mocniejszy, a tak to bardzo powszednieje i męczy.
To tylko moje zdanie oczywiście także wiesz... :)
Pozdrawiam serdecznie, tak czy siak :)
Podoba mi się zamysł i wykonanie. Maurycy wspominał o słowie "zdechnie". Dla mnie takie powtarzanie odpowiednio użyte nadaje mocy słowu i sensu całego wiersza uwydatniając przekaz. Zostawiam 5 i pozdrawiam!
No widzisz, ale jak na tak krótki wiersz trochę ich było za dużo. Wciąż jeszcze nie jestem przekonana co do pierwszej zwrotki: tam powtórzenie "zdychania" istotnie wzmacnia przekaz. Tyle że wowczas końcowe zdychanie musiałoby zniknąć. A tego bym nie chciała.
Dziękuję bardzo za wizytę Mistrzowi i kłaniam się w pas :)
Komentarze (16)
Chwalebne i rozsądne mimo osnowy z cynizmu.
Fajna ta ostatnia metafora. Życzę fundamentów, ścian i dachu przepięknej budowli.
Pozdrawiam.
5.
Osnowa z cynizmu jest niestety nieunikniona. Dziękuję Wrotycz, dwukrotnie: za wizytę i za słodkie życzenia.
Odpozdrawiam :)
Wygrać z własnym (oczywiście sprokurowanym przez doświadczenie) cynizmem - uuu, wiesz, to naprawdę niesamowicie ważna sprawa. Może najważniejsze zwycięstwo.
Wrotycz pytanie, czy warto w ogóle z nim walczyć. To też jest pewne antidotum, ochrona.
Enchanteuse, oczywiście że tak. Cynizm, w mniejszym stopniu ironia, to okaleczanie siebie, to defensywny pancerz odgradzający od piękna życia. Ryzyko jest wpisane w trwanie, a cynizm w śmierć za życia.
Musi czasami boleć, aby tym mocniej odczuć szczęście.
Cynizm zostaw na późną starość, jeśli pomoże oczywiście wtedy.
Pozdrawiam.
Wrotycz widzisz, on się wciąż wydaje kuszący; szczególnie w okresach kiedy boli o wiele bardziej, niż czuje się to piękno, o którym wspominasz. Myślę, że najważniejsze w takich wypadkach - skoro on już musi być - to umieć odgrodzić od niego siebie i zachować na szczęśliwy okres.
I wtedy właśnie przypomnę sobie te życzenia od Ciebie, żeby mieć fundament pod zacną budowlę :]
Ench, uff, spokojna już jestem o Ciebie.
Wrotycz :)
trochę to "zdechnie" mnie akurat męczy. Dałaś w tytule potem powtórzyłaś kilka razy w tekście... Gdyby użyć synonimów a w najważniejszym momencie, właśnie tego ulubionego w tym wierszu przez Ciebie słowa, jego wydźwięk byłby znacznie mocniejszy, a tak to bardzo powszednieje i męczy.
To tylko moje zdanie oczywiście także wiesz... :)
Pozdrawiam serdecznie, tak czy siak :)
Dziękuję, naprawdę. Siedziałam nad nim trochę, ale widać nie wszystko wyłapałam. Faktycznie, razi. Poprawiłam, tytuł na razie roboczy, w zawieszeniu.
Ja również pozdrawiam :)
Całkiem w moim klimacie w zasadzie jestem cynikiem.
Cieszę się zatem, że utrafiłam w gusta.
Podoba mi się zamysł i wykonanie. Maurycy wspominał o słowie "zdechnie". Dla mnie takie powtarzanie odpowiednio użyte nadaje mocy słowu i sensu całego wiersza uwydatniając przekaz. Zostawiam 5 i pozdrawiam!
No widzisz, ale jak na tak krótki wiersz trochę ich było za dużo. Wciąż jeszcze nie jestem przekonana co do pierwszej zwrotki: tam powtórzenie "zdychania" istotnie wzmacnia przekaz. Tyle że wowczas końcowe zdychanie musiałoby zniknąć. A tego bym nie chciała.
Dziękuję bardzo za wizytę Mistrzowi i kłaniam się w pas :)
Aż mnie skisiłaś żeby zajrzeć wstecz. Też mi się podoba ten wiersz.
Skusiłaś - err
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania