nirwana

zapadam się tonę w świecie

pochłania mnie dlaczego płaczesz

pachnie deszczem kałuże ciepłej wody

uśmiecham się mówisz depresja dręczy

 

wyciągam dłoń byś

nie utonęła

nie pogrążyła się

uśmiechem zarażaj innych

 

zachłysnąłem się w tobie

świat rzuca cień ja nie mogę

drzewa patrzą prosto w oczy

 

z krzyża Chrystus zaraz skoczy

powiem pochwalonym bądź

poda dłoń czy zabierze nas stąd

 

mam dość obcych miejsc

dość poznawania miejsca zamieszkania

ludziom odbija szajba

momenty opętania

 

choć Keyti pokażę ci wschód słońca

przykryj dziurawym kocem

życie co zakwita zaraz po przebudzeniu

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Wrotycz 17.08.2021
    "choć Keyti pokażę ci wschód słońca

    przykryj dziurawym kocem

    życie co zakwita zaraz po przebudzeniu"

    Kompromis w fantastycznej metaforze, która łączy Jej depresję i nirwanę jako ucieczkę od cierpienia.
    Ciekawy wiersz napisałeś, szczerość jest w nim, a szczególnie wciąga 1. i ostatnia jego część.
  • Yaro 18.08.2021
    Dziękuję.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania