no i tak to się zaczęło
uciekinierka odważna matka poszła przez kilka wsi zobaczyć
czy w opuszczonym w pospiechu gospodarstwie dziadków
ocalało coś doczesnego z ubrania swoja niezawszona pościel
eskortował ją były partyzant pod bronią
i jak wtedy wymagał szacunek wobec wdów powiedział
ja bym się z Wami ożenił ciotko
nigdy nie opowiadał o odejściu z milicji
jak był katowany pod pretekstem niewywiązania się
z obowiązkowych dostaw na kamieniach pod Świeradowem
dokąd uciekli
nigdy nie zdawał sobie sprawy przed czym
nie będzie mógł nas ochronić
Komentarze (2)
Kiedyś czytałam wiersz uznanego amerykańskiego poety (w tłumaczeniu), o akcji ratunkowej nad jeziorem, czy rzeką, gdzie topiła się kobieta. Wiersz był napisany podobnie do Twojego. Wyglądał na relację zapisaną prozą, podzieloną na wersy. Lecz jak dotarłam do puenty, zrozumiałam, że to na sto procent wiersz. Tak, jak tutaj. Puenta, plus wyraźne, ważne, obrazy, bez udziwnień, naciągań.
Później spotykałam się często z taką poetyką. Jest dla mnie wartościowa.
podinspirowałaś,napisany na biegusiu, nie będe nic zmieniał
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania