Noc, a za nią to
Czym jest noc, skoro dzień jest pędem,
krzykiem - a może jednak drobnym szeptem?
Noc to czas, czas dla myśli - udręką,
głuchą ciszą, a jednak krzyczą myśli i cię dręczą.
Niknące w szeleście - słychać łkanie i wycie,
pomału spoglądam za okno - opadają liście,
krwawe, brudne, spowite w jesienne szaty.
W ciemności wspominam - czuję, że to kraty mego „ja”,
sprawiające, że policzki, czerwone jak liście, się stają,
czyste, lecz przemyte przezroczystą deszczu plamą.
Krzyczą, bo w nocy je słychać - twe lęki,
twe obawy, twe troski, co nie znikną od ręki.
Za dnia stłumione przez chaos i hałas,
teraz leżysz skulona - czy nie tego chciałaś?
Myślisz, analizujesz, do czego to dąży -
jutro i tak znowu przetrzesz zapłakane oczy.
Ten sam wątek raz setny - no powiedz to głośno,
krzycz jak twe myśli, gdy biegniesz i wracasz znów boso.
Milczysz, a jednak jestem pewna, że to czujesz -
szczęście przykryte liśćmi żalu, bólu i trosk - pojmujesz.
Może zacznij w końcu wierzyć w tę mantrę:
„To będzie dobry dzień”.
A w nocy wszystko to cichnie,
bo staje się martwe.
Wzdycham i kładę się przed snem.
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania