Noc
Obrót wszechświata mąci mi w głowie
z żył wypływa gwieździsta maź
Słowa niebieskie bez grawitacji
gryzą mi skronie, kaleczą twarz
Milkną komety w twoich źrenicach
noc się rozpada na pył i blask
A moje ciało - asteroida
toczy się w nicość, zostawia ślad
Noc bezdennie głodna
liże mi dłonie lodowym tchem
i spadam wolno przez czarne słońce
Czy to istnienie czy może sen?
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania