Noc bezsenna
Środek nocy, a ja w środku dupy
bez wyjścia czekając na pomoc z jelit
wypłynąć chcę zaraz wraz z morzem kupy
by światła choć promień dotarł do źrenic.
Śmierdząca to sprawa
nie wtykam więc nosa
tam gdzie mnie nie chcą, w dupy innej głębie
bo marna zabawa
gdy po twoich włosach
bąk z innej dupy szura nieprzyjemnie.
I tak tkwię w tej dupie. Och! Insomnio droga!
pozwól choć oczko zmrużyć na sekundę
bo prędzej niż w dupie tej biegunka sroga
tlen się już skończy i rychło w niej umrę.
I tak brocząc w kale już którąś noc z rzędu
czekam aż mnie anioł do snu wnet utuli
lecz tak mi pisane - widać - jest z urzędu
od smrodu tu zdechnę albo też swej kuli.
Pociągnę za cyngiel i w końcu w łeb wypalę
bo to chyba lepsze będzie rozwiązanie
niż wciąż noc za nocą spędzać w tym kale
i łudzić się, że w sukurs przyjdzie mi sranie...
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania