Noc co nagle robi się chłodniejsza.
Ta noc nagle robi się chłodniejsza, gaśnie czułość, a z nią twoja twarz. Kładziesz usta na odpryskach mego serca. Pożegnania nie zakłóci żaden płacz.
Kiedy dłoń twą tulę w mojej dłoni, ty odchodzisz sobą z moich ramion. Ja nie mogę oczu twych zasłonić, na ostatni guzik duszy zapiąć.
Jeszcze szminka na ostatniej lampce wina, a za oknem gra wciąż ten twój świerszcz, ciepły oddech, który zgubił się w jaśminach, gdy czytałaś moje myśli niczym wiersz.
To nie omam, nie maligna moich zmysłów, w twoich oczach już zapada wczesny zmierzch. Słowa jak z pierwszego mego listu nie wiedziały, jak powiedzieć: „kocham cię”.
Dziś nie wiedzą, jak powiedzieć: „żegnaj”, odbić się od czerni smutnych ścian. Nigdy się z „bez ciebie” nie pojednam. Dla mnie dzisiaj się zatrzymał czas.
Wiesz, że nigdy ciebie nie opuszczę, zawsze z głową na tym sercu będziesz śnić. Tej miłości nikt nie uczył, jak ma umrzeć, tylko jak pod rękę z tobą iść.
Komentarze (2)
Ja tez wiedzę i czuje ,najchętniej księżyc musiałby dostać ode mnie z procy ,,,:)
Jeszcze bardziej złe ,ze już tak zimno jak się wstaje
A ty już nie śpisz czy jeszcze nie śpisz.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania