Nocą pożegnania
pochwyć moje zmysły w wygłodniałe dłonie
rozdziel krzyk rozkoszy na drobne oktawy
niech w twoich ramionach samotność utonie
i zatrze za sobą wypalone ślady
opuszkami palców na wargach rozsmaruj
czułość pocałunków szepty rozkochane
błękitem spojrzenia na nowo zaczaruj
i tęsknotę skóry rozpal pożądaniem.
na wspomnień ołtarzu wśród opłatków róży
zapach twoich włosów i dzikość w źrenicach
niech będzie szaleństwem roztańczonej burzy
w jej głębi ekstazy sekundy odliczam
w migotliwym blasku morelowej świecy
wtopiony w purpurę półsłodkiego wina
rozedrgany oddech z obawy mnie leczy
gasi lęki gorzkie i myśli zaklina
gdy wszelkie zachwyty skończą się upadkiem
i pod kornet skryję bezwstydne marzenia
wspomnienia osładzać mi będą ukradkiem
chłodny uścisk ręki twój na do widzenia
Komentarze (1)
Przepiękny erotyk, jak dla mnie. Do tego bezbłędnie utrzymana liczba zgłosek w wersach i właściwie umiejscowiona średniówka 6/6. 5+.
Usuń tylko, przypadkiem zabłąkaną, kropkę na końcu 2. strofy.
Jedyna drobna sugestia:
*chłodny uścisk ręki twój na do widzenia ("twój na" trochę zgrzyta. Może: twojej ręki uścisk chłodny do widzenia)
PS. Niech peel nie idzie "pod kornet"! To wegetacja, rezygnacja z życia... a ma się je tylko jedno. Przyniesie nową miłość ;)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania