Poprzednie częściNocne fusy

Nocne mary

Przychodzisz nad ranem. Moje zdanie nie ma znaczenia.

Nic nie wiem. Lekcja śpiewu, zapach perfum, oddech.

Delikatna lalka z chińskiej porcelany.

 

Chciałbym odtworzyć swój image. Zamalować obraz.

Zmienić kolor włosów, zawalczyć o siebie. Kurwa.

Jak nie piję, to apetyt narasta. I tyję.

 

Moja wina, że wciąż tu jesteś. Niczego nie obiecywałem,

a jednak. Usta wyćwiczone w połykaniu świata, język

liżący obietnice, i paluszki ciekawe świata.

 

Cała ty. Królowa moich paskudnych snów. O trzeciej

nad ranem budzę się spocony. Czy myślę o tobie?

Nie. Idę się odlać.

 

Odkrywasz ze mną równoległy czas, obejmujesz, dosiadasz

nie pozwalając na obronę. Nie zawsze to lubię, zrozum,

czasem moje sny są dużo ciekawsze.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • befana_di_campi 20.06.2021
    Hmmm ;) Niewiele mam do dodania, mało do odjęcia :-D

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania