Nocne mary
Przychodzisz nad ranem. Moje zdanie nie ma znaczenia.
Nic nie wiem. Lekcja śpiewu, zapach perfum, oddech.
Delikatna lalka z chińskiej porcelany.
Chciałbym odtworzyć swój image. Zamalować obraz.
Zmienić kolor włosów, zawalczyć o siebie. Kurwa.
Jak nie piję, to apetyt narasta. I tyję.
Moja wina, że wciąż tu jesteś. Niczego nie obiecywałem,
a jednak. Usta wyćwiczone w połykaniu świata, język
liżący obietnice, i paluszki ciekawe świata.
Cała ty. Królowa moich paskudnych snów. O trzeciej
nad ranem budzę się spocony. Czy myślę o tobie?
Nie. Idę się odlać.
Odkrywasz ze mną równoległy czas, obejmujesz, dosiadasz
nie pozwalając na obronę. Nie zawsze to lubię, zrozum,
czasem moje sny są dużo ciekawsze.
Komentarze (1)
Hmmm ;) Niewiele mam do dodania, mało do odjęcia :-D
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania