Nocne spotkanie
Oczy w ciemnościach
Późnym jesiennym wieczorem, będąc na wakacjach u dziadków, wybrałem się za potrzebą. Musiałem przejść przez podwórze, gdzie za stodołą znajdowała się tzw. wygódka.
Kiedy dotarłem do połowy drogi, na środku podwórka obległa mnie chmara świecących się oczów.
Przed oczami przemknęły mi sceny z filmu Alfreda Hitchcocka „Ptaki” oraz z francuskiego filmu Belfegor - upiór Luwru.
Przystanąłem zdrętwiały ze strachu.
Po chwili gdy oczy przywykły do ciemności dostrzegłem sforę obcych psów.
Otoczyły mnie ze wszystkich stron i czekały na mój ruch.
Wśród nich zauważyłem jaśniejszą plamę. To była nasza suczka. Głośno, z trwogą w głosie zawołałem:
- Diana, chodź!
Brzmiało to dosyć trwożnie, bo właściwie chciałem krzyknąć: Diana! Ratuj!
Wyczuwając mój strach w głosie, natychmiast podbiegła. Polizała mnie po ręce i stanęła obok.
Uspokoiło się moje rozdygotane ze strachu serce. Zrobiło mi się raźniej, bo poczułem się bezpieczny. Psy zaraz rozbiegły się po całym podwórku i zostawiły mnie w spokoju.
Prędko wróciłem do domu i opowiedziałem co mnie spotkało. Dziadek szybko zareagował i wygnał psy z podwórka na pole i domknął bramę.
To doświadczenie nauczyło nas - dzieci, bardziej uważać i dokładnie wykonywać polecenia dorosłych. Nigdy już podobny incydent się nie powtórzył.
Przy okazji przypomniało mi się jeszcze jedno powiedzenie mojego dziadka, które często powtarzał przy każdej okazji:
„Nas dwóch, to jak innych stu”.
To powiedzenie zawsze podnosiło mnie na duchu i dodawało zapału i odwagi.
Komentarze (52)
Zapamiętam. Dziękuję.
Ach, co to były za emocje. 😁
https://youtube.com/shorts/P8lz2jZhFSQ?si=EcikaDShn2FpCO65
Jestem na koncercie.
Ja na trąbce, harmonica ustna plus klawisze, ale nie taki ekstra fortepian. Tata po prostu mial idealny słuch. Kamień by coś odziedziczyl.
Slucham? Ja? Na niczym. Moj tata. I jeszcze na bẹbenku. Tym buddyjskim
Sprawdze potem. No ona przezywa drugie życie. Na Szwecji chyba najbardziej.
I znow cos ciekawego
Sokratesie.
Ja też nie. Myślałam, że to słowojka.
W Szwecji wiele starych sławojek dostało drugie życie jako toalety kompostowe:
Zamiast zwykłego dołu czy zbiornika, odpady zamieniają się w kompost, czyli ekologicznie rozkładają się i mogą później być użyte np. w ogrodzie.
Dlatego klasyczna „polska sławojka” w Szwecji funkcjonuje trochę inaczej – stara forma, nowa, ekologiczna technologia.
To świetny przykład, jak tradycyjny przedmiot może być przystosowany do nowoczesnych standardów i życia w innym kraju.
Ja w ogóle nie lubiẹ polskiego pomorza, szczególnie mi siẹ kojarzy z niedogotowanymi pierogami, na dodatek drogimi jak diabli. To było okropne.
Ok. Nie jem miẹsa od 8 lat. Ryb od trzech. Po prostu sobie przetłumaczyłam, że on też wiedzą.
Tak, są smaczne, dlatego mi trochẹ zajẹło oduczenie siẹ. Bardzo rzadko jestem sklonno zjesc, wczesniej odprawiajac cos w rodzaju oczyszczenia. Powoli nie widzẹ roznice miedzy jedzeniem miẹsa , w sensie, ze mnie nie rusza historia ludożerców ' ale ja nie jem przeciez miẹsa.
Tak, soja, soczewica, plus medycyna ajuwerdyjska. No I oczywiście woda, woda, woda. Woda ...tyle, ze ja tez hmm. Ja to traktuje jak hemostat. Ważna jest tez temperatura wody. Cieplych snów. Kochany Sokratesie.
Final. Dwoje ludzi obserwuje cisze, nagle podjeżdża autokar ' wysypuja sie ludzie I wrzeszcza I kobieta pyta
- Kto to?
- Ludzie z bloków.
Ja też nie, ale to bylo jak z tymi drzwiami..jedni zamykaja je cicho, bo włane, a inni walą drzwiami.
Być może, ale ja chyba wolẹ góry. Ewentualnie ocean.
B.
A to na pewno, bo to wszystko zaplanowane. Tak że na pewno.
Gnój był z niego straszny, większy bandzior niż miejscowe pijaczki. Na przedramionach mam jeszcze blizny po nim.
Tekst uruchamiający wspomnienia, dzięki za niego 👌
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania