Norylsk 1941 (znalezione)

Nie umiem, nie potrafię, czuję nieposkromioną chęć zrobienia tego inaczej, aczkolwiek zdarza mi się myśleć innymi kategoriami. Kategoriami których nie można ująć słowem, naszym, naszą próżnością objawiającą się, po przesiąknięciu świata jednej strony na drugą nieuświadomioną, ale czystą. Co poniektóre wybitne jednostki spytają gdzież to jest owa granica, i już samo to pytanie ma imperatyw logiczny. Na pewno nie wynikający z wiary( co najwyżej religii) ale nie niosący nic odkrywczego na płaszczyźnie świadomości zawartej w głowie tegoż nieszczęśnika w chwili kiedy myśli stały się słowem. Granica ta poniekąd definiuje człowieka, ale nie w obrębie jednostki, a w odniesieniu do innych, tych nie używających niepotrzebnych części mózgu (słuszna uwaga). Może powinniśmy zaakceptować owy stan rzeczy a naszą szlachetność definiować poświęceniem. Miało by to całkiem sporo sensu, oczywiście przy niezaprzeczalnym zachowaniu pozorów wiary w to, że w innym świecie istotę natury człowieka nie będzie tworzyła owa granica, a jej brak. Być może uczucie niebytu jest błogosławieństwem (w definicji tego słowa wysuszonej z pojęcia Boga) I być może wydaję się to nielogiczne, że ciągle jeszcze nie odebrałem sobie życia, ale z drugiej strony świadomość tego, że przyczyniłbym się do szerzenia kłamstwa pożarła by moje sumienie od środka (byłbym jednym z nich)Może życie po prostu polega na tym aby cierpieć. Ktoś kiedyś powiedział mi, że sytuacja w jakiej się znajduję jest logiczna i nie przypadkowa. I miało by to o tyle sensu, o ile rozwój świata byłby wprost proporcjonalny do tego ile osób rezygnuje z ..

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania