nos 2
Idąc krętą ścieżką poprzez las, spotkałem się z nosem. Był mocno zakatarzony, śpik mu wisiał, a
raz nawet kichnął.
-Dzień dobry, panie nosie - zagadnąłem przyjaźnie, albowiem miałem dobry nastrój - Jak tam
zdrowie?
- Dobry...- odrzekł niemrawo zakatarzony nos - Widać chyba, i słychać, że do dupy.
- A nie ma pan chusteczki? - zatroskałem się - Wisi panu kapka.
- Nie mam, korzystam z liści łopianu, ale teraz przepraszam, bo musze oddalić się na stronę. - to
mówiąc, przycupnął opodal krzaczka.
Odwróciłem wzrok dyskretnie, trochę zażenowany tą sytuacją, ale nos nie miał żadnych oporów.
Głośno smarkał, kichał, siąkał, a nawet puścił bańkę.
- Co za chamstwo, zero kultury, do dupy taki nos! - i poszedłem dalej.
Komentarze (6)
>_> doktor cudak radzi: zwiększyć dawkę lekarstw xD
O niebo lepsze od jedynki :D
Mi się tam podobają obydwie części XD
5/5
To ci nos. Nie dość, że bez właściciela to jeszcze cierpiący 5 :)
Przyjacielu...Twój lekarz Cię oszukuje ;) 5
Obydwa noski sa fajne! Masz ciekawe pomysly, zeby zachecac do czytania .... Daje 5!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania