Pięknie poprowadzona historia. Po pierwszej części jakoś nie spodziewałam się, że Maria wpadnie na taki pomysł. Uważam, że bardzo dobrze ukazałaś szczegóły psychiki Marii, jej motywacje i to jak za czymś okrutnym może kryć się miłość.
Człowiek nie powinien być sam i każdy zasługuje na to, żeby ktoś go kochał... Pokazałaś też, jak ogromny wpływ ma na nas nasze dzieciństwo, jak mimo mijających lat nie potrafimy się często uwolnić od wydarzeń z czasów kiedy byliśmy dziećmi. I to, że dzieci są zawsze nie winne i uwikłane w sprawy dorosłych.
Och... warto było przeczytać i bardzo się dziwię, że pod tak dobrym opowiadaniem nikogo nie ma.
Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, że będziesz dalej tu publikować:)
Fajny tekst, trafiający w czułe struny jak również potrzebny, ponieważ zjawisko niepełnosprawności w szerokim tego aspekcie, nie jest już tak wstydliwym tematem, aby je chować bezlitośnie do szafy czy piwnicy... jak niegdyś bywało. Świadomość społeczna nieco się zmieniła, lecz dalej dominujące jest milczenie wobec ułomności.
Potrzeba zrealizowania swojego życia jako matka, jest niezwykle silna i występuje nawet u kobiet niepełnosprawnych - jak również, niezależnie czy dotyczy to sfery fizycznej, czy zarówno także ułomności intelektualnej.
Spojrzenie na ten problem poprzez świadomość osoby niepełnosprawnej (postać Marii i Róży, obraz obydwu rodzin) jest dużym wyzwaniem dla autora, wymaga szczególnej wiedzy środowiskowej, rodzinnej...
Bardzo dobrze oddany temat i niezwykle ważny, pomimo że jest w nim wiele niedopowiedzeń, to w/g mnie dają jeszcze większą swobodę wyobraźni oraz interpretacji - tych brakujących szczegółów, choćby instytucjonalnej strony, a także religijnej... Duży szacun :) Pozdrawiam
Ja również czytałam obie części. Fabuła ciekawa, ale gdzieś od połowy już wiedziałam jaki będzie finał ;) Fajne jest to, że nie silisz się na jakieś wyszukane zdania, nie dopowiadasz niepotrzebnie, piszesz ładnie i trafiasz do "każdego". Nadałoby się to na jakąś obyczajówkę (film mam na myśli). Ode mnie piątka.
Komentarze (7)
Pięknie poprowadzona historia. Po pierwszej części jakoś nie spodziewałam się, że Maria wpadnie na taki pomysł. Uważam, że bardzo dobrze ukazałaś szczegóły psychiki Marii, jej motywacje i to jak za czymś okrutnym może kryć się miłość.
Człowiek nie powinien być sam i każdy zasługuje na to, żeby ktoś go kochał... Pokazałaś też, jak ogromny wpływ ma na nas nasze dzieciństwo, jak mimo mijających lat nie potrafimy się często uwolnić od wydarzeń z czasów kiedy byliśmy dziećmi. I to, że dzieci są zawsze nie winne i uwikłane w sprawy dorosłych.
Och... warto było przeczytać i bardzo się dziwię, że pod tak dobrym opowiadaniem nikogo nie ma.
Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, że będziesz dalej tu publikować:)
Justyska, Ty jesteś, a Twoje słowa wiele dla mnie znaczą. Dziękuję. Ściskam. (Pewnie, że będę, wciągnęłam się!)
Fajny tekst, trafiający w czułe struny jak również potrzebny, ponieważ zjawisko niepełnosprawności w szerokim tego aspekcie, nie jest już tak wstydliwym tematem, aby je chować bezlitośnie do szafy czy piwnicy... jak niegdyś bywało. Świadomość społeczna nieco się zmieniła, lecz dalej dominujące jest milczenie wobec ułomności.
Potrzeba zrealizowania swojego życia jako matka, jest niezwykle silna i występuje nawet u kobiet niepełnosprawnych - jak również, niezależnie czy dotyczy to sfery fizycznej, czy zarówno także ułomności intelektualnej.
Spojrzenie na ten problem poprzez świadomość osoby niepełnosprawnej (postać Marii i Róży, obraz obydwu rodzin) jest dużym wyzwaniem dla autora, wymaga szczególnej wiedzy środowiskowej, rodzinnej...
Bardzo dobrze oddany temat i niezwykle ważny, pomimo że jest w nim wiele niedopowiedzeń, to w/g mnie dają jeszcze większą swobodę wyobraźni oraz interpretacji - tych brakujących szczegółów, choćby instytucjonalnej strony, a także religijnej... Duży szacun :) Pozdrawiam
Strasznie mi miło, dziękuję, Freya!
Ja również czytałam obie części. Fabuła ciekawa, ale gdzieś od połowy już wiedziałam jaki będzie finał ;) Fajne jest to, że nie silisz się na jakieś wyszukane zdania, nie dopowiadasz niepotrzebnie, piszesz ładnie i trafiasz do "każdego". Nadałoby się to na jakąś obyczajówkę (film mam na myśli). Ode mnie piątka.
Wiedziałaś, że będzie chciała ją porwać? No ładnie. A ja sama na początku się tego po niej nie spodziewałam ;)) Dzięki za dobre słowo! Pozdrowienia!
Ooo, widzę że ktoś mi jedynkę wlepił. Chętnie przeczytam, co aż tak się nie spodobało. Być może warto wiedzieć na przyszłość:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania