Nowożeńcy w pośpiechu
Spotkali się kiedyś
Pod nocy osłoną
Zetknęli swe palce
Flirtu zew zapłonął
Ona – białogłowa
On – dżentelmen, siłacz
W dłoń ją pocałował
Make-up z twarzy zlizał
Wraz poszli oboje
Do księdza z wizytą
By spłacić, co trzeba
W prezencie dać czystą
Dnia zaś następnego
Przed ołtarzem świętym
Włożyli na palce
Drut z metalu kręty
Natychmiast wybiegli
Za mury świątyni
Skryli się w izdebce
Jęcząc jak kretyni
Warto jednak wspomnieć –
– fakt niezaprzeczalny:
Minął dawno obu
Rozwój postnatalny...
Pan i pani – starzy,
Przeszło stulatkowie!
(Jakże więc tak jęczą?
Czyli ktoś mi powie?...)
Ślub wzięli dla hajsu,
Licząc na tantiemy,
Śmierć rychłą partnera,
Szał pieniężnej ściemy,
Chociaż dobrze wiedzą,
Że tym testamentem
Tydzień się nacieszą,
Jeśli nie zmrą przedtem...
Póki pani żyje,
A pan u jej boku,
Póty będą w pocie
Budzić się po zmroku,
Rzucać złym spojrzeniem,
W myślach się zabijać,
I z pieniędzmi, nędzni,
Mijać, mijać, mijać...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania