Nowy rozdział
Kiedyś byłem kłębkiem rudym,
Nie znałem smutku ani nudy.
Mleko w miseczce, ciepły koc,
Przespana słodko każda noc.
Wdrapywałem się na drzewa,
Gdzie ptak radosnie śpiewał.
Każda przygoda wielka była,
W moich marzeniach wciąż ożyła.
Dziś patrzę w lustro, widzę lwa,
Choć we mnie dziecko ciągle trwa.
Lecz futro gęstsze, wzrok mam bystry,
Zniknęły dawne, płoche iskry.
Teraz za czyny odpowiadam,
Sam swe reguły w życiu składam.
Muszę być mądry, dbać o dom,
Nie straszny mi już żaden grom.
Przyszłość maluje nowy szlak,
Choć starej drogi czasem brak.
Z odwagą idę w każdy świt,
To mój dorosły, piękny byt.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania