N.P. czyli weta i snusy. cz. 12.
...Że w Sejmie zasiadają ci, których wybrano –
o tym w kraju wiadomo. Nie wszyscy na miano
przedstawiciela – posła jednak zasługują.
Niby wybrańcy, ale tak się zachowują,
że „im durniej, tym lepiej”. Jeszcze się tym chlubią.
Widocznie „brak Wersalu” ich wyborcy lubią,
gdyż taplanie się w błocie, zwierzęce okrzyki,
to dla nich chleb powszedni. Lecz jednak rubryki
stenotypistów w Sejmie pierwszy raz w historii
zapisały szczekanie. Nie znali z teorii
pisania skrótowego „jak mowę zapisać,
kiedy zamiast języka dziś szczekanie słychać”.
Urzędnicy po latach głupstw w Sejmie słuchanych
poradzili z zapisem. Nazwisko też znamy
pisłanki Chorosińskiej, co „za psa się dała” –
gdy wicepremier mówił, to ona szczekała
(tylko pejoratywne miano „samica psa”
powstrzymuje dosłowność; eufemizm w piśmie ma).
I, najgorsze – uważa (po fakcie pytana),
że jej szczekanie w Sejmie to dobra zabawa.
Komentarze (1)
Tak, dzięki PiSowi wszelkie zachowania są dozwolone, taki Bogumił i Grain moga się cieszyć. Kiedyś wystarczyło jak Wałęsa powiedział Kwaśniewskiemu, żeby mu nogi nie podał i to zaważyło, że przegrał wybory. Teraz podejrzewam, że jak taka pani poseł od szczekania pokarze przed kamerami goły tyłek, to pisowcy stwierdzą, że to w słusznej sprawie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania