N.P. czyli weta i snusy. cz. 12.

...Że w Sejmie zasiadają ci, których wybrano –

o tym w kraju wiadomo. Nie wszyscy na miano

przedstawiciela – posła jednak zasługują.

Niby wybrańcy, ale tak się zachowują,

że „im durniej, tym lepiej”. Jeszcze się tym chlubią.

Widocznie „brak Wersalu” ich wyborcy lubią,

gdyż taplanie się w błocie, zwierzęce okrzyki,

to dla nich chleb powszedni. Lecz jednak rubryki

stenotypistów w Sejmie pierwszy raz w historii

zapisały szczekanie. Nie znali z teorii

 

pisania skrótowego „jak mowę zapisać,

kiedy zamiast języka dziś szczekanie słychać”.

Urzędnicy po latach głupstw w Sejmie słuchanych

poradzili z zapisem. Nazwisko też znamy

pisłanki Chorosińskiej, co „za psa się dała” –

gdy wicepremier mówił, to ona szczekała

(tylko pejoratywne miano „samica psa”

powstrzymuje dosłowność; eufemizm w piśmie ma).

I, najgorsze – uważa (po fakcie pytana),

że jej szczekanie w Sejmie to dobra zabawa.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Lotos godzinę temu

    Tak, dzięki PiSowi wszelkie zachowania są dozwolone, taki Bogumił i Grain moga się cieszyć. Kiedyś wystarczyło jak Wałęsa powiedział Kwaśniewskiemu, żeby mu nogi nie podał i to zaważyło, że przegrał wybory. Teraz podejrzewam, że jak taka pani poseł od szczekania pokarze przed kamerami goły tyłek, to pisowcy stwierdzą, że to w słusznej sprawie.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania