N.P. czyli weta i snusy. cz. 23.

cd.

 

Nim zebrała się Rada – ta od Bezpieczeństwa,

wcześniej też się zadziało, gdy pisowska twierdza

upadła z nielegałem Godzillą, a biegli

i legalni sędziowie wreszcie w niej zasiedli.

Naćpan w nocy… Po snusach? – wbił do Trybunału

jak gangster, co włam robi. Myślał, że zawału

pani sędzia dostanie, co odpór stawiła

i Konstytucyjnego budynku chroniła?

Że sędziowie odpuszczą? Nic z tego – wytrwali,

choć przemocą wlazł Pisdęt – spokój zachowali.

 

Myślał Batyr, gdyż kibol, że siłą zwojuje?

Prawo bezkarnie złamie, trójpodział władz skuje?

Dyktaturkę wprowadzić, demokrację złamać?

By mógł jak ten król Słońce władzą się napawać?

Ponoć i kompromaty, na siebie i kumpli,

chciał z szafy Święczkowskiego zabrać, jak zbiór trufli.

…Młodszy Snusowy nie zmógł – w pokoje nie weszli,

gdyż smyk kluczy nie dostał. Smakiem się obeszli,

więc po kilku godzinach siedzenia, już cichsi,

opuścili Trybunał. W tył zwrot! – jak niepyszni.

----

cdn.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Yaro

    Dużo polityki za mało poezji niestety

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania