Nr 2

Słońce jak zwykle nad Zapadocją gasło i rozbłyskiwało po trzykroć, a otwór ani myślał się zmniejszać. Przeciwnie — rósł jak odsetki od pożyczki w szynku pod Szarym Zębem.

— Oj, jak boli… — syknął stary Walerian Odkurzony, wciskając barmanowi pomięty papierek z wizerunkiem boga Wyplutych Pestek.

Nie miał wyboru. Barman znosił jego długi z cierpliwością mokrego drzewa albo tyczki wyginanej pod zbyt wielkim ciężarem. Każdy wiedział, że drzewo kiedyś odda wodę, a tyczka w końcu trzaśnie.

„Długi trzeba spłacać, kochany…” — ta maksyma niosła się po całej Zapadocji niczym fala radioleptyczna i dotarła aż do pałacu porucznika ZZZ Śledzia Kapusty.

Długi. Tak jest, panie. Długi.

Dziura w kieszeni była faktem: ile by człowiek nie włożył, tyle wyleci. Ostrzegał przed tym przed laty główny ekonom Ceteris Paribus, lecz kto by słuchał starego tetryka, pryka i zeschłego patyka.

— Interesuje mnie tylko złoto — mawiał z godnością porucznik, rozdając wszystko wszystkim, by lud trwał w euforii.

— Za mało się produkuje, za mało efektywnie żyje, nieracjonalnie się zarządza… — powtarzał coraz ciszej Paribus.

Ale któż chciał słuchać ekonomów, gdy można było słuchać orkiestry?

Śledź Kapusta nie był przecież głupi. Był człowiekiem wykształconym, a nawet wykształ-toczonym przez rozmaite czynniki zewnętrzne i inne.

— Ble, ble, ble… Wezwać krawczyka, szewczyka, ekonoma, medyka i Ręcznika Stóp Procentowych z Banku Świerków i Panucji!

Należy wyjaśnić, że świerk i panucja były oficjalnymi walutami Zapadocji. Świerkami płacono, a panucje otrzymywano. I proszę już nie pytać, co dostawał ekspedient, kiedy klient płacił świerkami. Nie czas na takie szczegóły.

Stawili się wszyscy.

Krawczyk z szewczykiem zawiązali koalicję i uchwalili abolicję. Medyk nałożył pomadę. Ekonom wyliczył średni kurs dnia. A Ręcznik Stóp Procentowych został pomnożony przez zero i zredukowany do superpozycji w podprzestrzeni otwartej.

— Panowie moi — zwrócił się do bóstw ZZZ Śledź Kapusta — dlaczego karzecie mnie tak dotkliwie? Cóż uczyniłem? Znów nie zgadza się winien i ma! Jeśli zbór deputowanych nie uchwali budżetu, wasz pomazaniec zostanie starty na pył i kurz!

Lecz bóstwa milczały z profesjonalnym spokojem urzędów centralnych.

— Trzeba działać! — zawołał porucznik.

Zaczęto więc wymyślać rozwiązania. Padały pomysły śmiałe, nowoczesne i całkowicie niepotrzebne. Powstawały tabele, podtabele, wykresy i komisje do spraw wykresów.

— Nie, to nie przystoi dostojnikowi… A może by tak… tak! Zrobić dziurę, która wchłonie istniejącą dziurę i sama zapadnie się w siebie jak woń drogocenna!

Pomysł był znakomity. A przynajmniej bardzo interesujący. W tamtej chwili wystarczało to za połowę sukcesu.

Porucznik wezwał do gabinetu, zwanego potocznie „W Pasy Flakiem” — bo przypominał flak i dodatkowo był w pasy — głównego Wypełniacza Pustki Masmediana Brzegowego, głównego spinacza niemożliwości Synkretyka Bo oraz główną matrycę multiplikowaną Podnicnadtę Nadtowszytką, znaną szerzej jako Tew Jame.

Nie wiadomo, o czym rozmawiano. Narada odbyła się bez udziału fotoaparatczyka i wyłącznie w jedenaście oczu, gdyż Tew Jame posiadała trzecie oko dokładnie tam, gdzie większość ludzi ma już serdecznie dość.

Wreszcie, po długich obradach, porucznik wyszedł na komin pałacu i przemówił do tłumów zgromadzonych na dziedzińcu:

— W związku z paniką wywołaną przez rzekomą dziurę oświadczam, co następuje: od dziś dziura ma się wstydzić. My, Zapadocjanie, mamy jej serdecznie dosyć. Nie może być w naszej rzeczywistości miejsca na coś tak nieodpowiedzialnego jak dziura!

Tłum zawrzał.

— Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie sposób załatać każdej dziury. Dlatego wpadłem na pomysł genialny: Zapadocja zostanie wchłonięta przez dziurę. A dziura w dziurze istnieć nie może, bo to nielogiczne.

Tu porucznik zrobił pauzę, żeby wszyscy nadążyli za logiką.

— Tak więc od dziś możecie żyć spokojnie, jakby nic się nie stało. Dziurę niniejszym uznaję za zjawisko sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem.

Lud oszalał z zachwytu.

A porucznik jeszcze bardziej, bo straszliwie lubił lody. Zwłaszcza poż(y/e)czkowe.

Średnia ocena: 3.8  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania