Nr 4

Kiedy w Zapadocji nastał czas, że to ludzie wybierali swojego porucznika, bo nastał taki czas, okazało się że ZZZ dopiero po fakcie zrozumiał swój błąd.

Pewnego dnia wstał, przeciągnął się i przypomniał sobie co czytał przed snem. Czytał, że w takim kraju gdzie jest ciepło, jeden Pan oddał władzę w ręce ludu. I to ponoć się opłacało i ogólnie było lepiej. No to jeśli było lepiej to po co ma być gorzej skoro może być lepiej... (Śledź Kapusta był dumny z siebie że potrafił tak zgrabnie powiedzieć i oddać istotę sprawy). Tak mu się spodobał ten pomysł, że postanowił uczcić go szklaneczką sfermentowanego soku ze słodkich kulek. Lubił słodkie kulki i sfermentowany sok z kulek też lubił, zwłaszcza że ci panowie z ciepłego kraju leżeli na prześcieradłach, jedli kulki i pili ten sok i tak fajnie gadali i on też tak chciał. Kiedyś nawet zaprosił sobie gości, Masmediana Brzegowego, Synkretyka Bo i Tew Jame. Ubrał ich w jakieś prześcieradła, kazał się położyć na takich niskich leżankach, pić sfermentowany sok ze słodkich kulek, robić miny i mądrze mówić. Ubrać się dali, nawet miny jakoś im zaczęły wychodzić, zwłaszcza po kilku szklankach sfermentowanego soku, ale ni jak nie szło im to mądre mówienie. Tew Jame mówiła o swojej nodze, Synkretyk Bo o podpalaniu wody, a Masmedian Brzegowy o dziesiątym kwartylu i co najciekawsze, wszyscy mówili w tym samym czasie. Z zapisków Sandała Bananowego możemy wyczytać, że ZZZ najpierw sposępniał a potem zaczął się ciąć, na szczęście tępą stroną noża bo trochę się bał umierać.

No ale wypił tego poranka kilka szklaneczek, poszedł do zboru ogólnego i zakomunikował, że teraz lud wybiera swojego władcę i że nie będzie już tak, że to syn władcy będzie władcą, bo to jakieś takie nienormalne i obciachowe.

Zaraz też zawiązał swoją partię polityczną o nazwie „Do Przodu”. Nie mógł założyć „Do Tyłu”, bo po pierwsze ludzie mają oczy z przodu i jakby szli do tyłu to mogliby się wywalić, a po drugie teraz był postępowcem. Zaraz też powstały inne partie. Wyrocznik Janiebiere utworzył partię „W Bok”, a działacz opozycji, wieloletni dysydent Styropian Anty partię „Po skosie”.

ZZZ wytrzeźwiał po tygodniu i zrozumiał co najlepszego zrobił. Teraz nie będzie już tak jak kiedyś. Jak ludzie nie wybiorą to nie będzie już soku z kulek, nie będzie pałacu i tłumów pod nim, a i nie wiadomo czy jeść co będzie.

Zawezwał Tew Jame i Ceterisa Paribusa i jęli ustalać co dalej. Trzeba zdobyć władzę. - Jak ja nie będę dalej władcą to wy też potracicie stanowiska. Ty Ceteris to wylecisz z banku na zbity ryj, a ty głupia będziesz dalej fryzjerką. Na obojga padł blady strach. Ceteris Paribus zrobił się zielony, a Tew Jame zaczęła piszczeć i bełkotać na przemian i rysować koła.

- Spokój! Opanujcie się głupki! Wybory dopiero za kot miesięcy. Mamy czas.

Rozpoczęła się kampania wyborcza. Co to były za cudactwa. Styropian Anty płakał na każdym wiecu i co rusz pokazywał ślady pobicia przez ludzi porucznika; co dzień inny ślad. Dopiero potem okazało się, że nie był bity a ślady sam malował farbkami plakatowymi. Janiebiere robił sobie żarty z porucznika, nazywał go zaprzańcem woli narodu i jak zwykle był cyniczny. Za to Śledź Kapusta robił dobre wrażenie. W jego imieniu Ceteris Paribus pokazywał pliki pieniędzy i mówił, że jak wybiorą Śledzia Kapustę to on rozda te pliki, bo ma taką możliwość, Tew Jame jak zwykle mówiła o nodze, a sam Śledź Kapusta mówił, że gdyby nie on, to wyborów w ogóle by nie było, więc jest prawy, a poza tym to on jest Prawdziwym Zapadocjaninem. Reszta to jakieś udawane cudaki.

- co wy myślicie ten Janiebiere to zapadocjanin? A gdzie tam; to jakiś nie wiadomo skąd. Mówi, że foka pokoleń wstecz jest zapadocjaninem, a może foka pokoleń to za mało, może trzeba lama pokoleń, być. A ten cały Styropian to co on jest... jakiś płaczek i kłamie do tego. Poza tym przegrał ze mną na rękę.

Nastały wybory. Ludzie szli i głosowali. Styropian Anty dostał mało, Janiebiere trochę więcej, a ZZZ Śledź Kapusta najwięcej. Ale nawet to najwięcej nie starczyło do stworzenia rządu. I dlatego za jakiś czas ZZZ wystąpił na wiecu i powiedział. Kochani, wygrałem wybory, ale to za mało. Nie da się rządzić z taką przewagą, bo ten dureń Styropian Anty się domaga, a ten drugi żąda. Ja mam ich dość, wy pewnie zresztą też. Trzeba jeszcze raz głosować.

Tak też się stało, głosowali jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze i tak do skutku, aż ZZZ uzyskał całość głosów. Każdy zapadocjanin głosował na niego, mało tego nawet więcej niż każdy. I kiedy wydawało się, że porucznik ma to co chciał, ten nagle zauważył w sobie podział osobowości. Czasem był bowiem wesoły a czasem smutny. Nie wiedział jakiego władcę chce lud. Trzeba było głosować, czy chcą wesołego czy smutnego. Wybrali wesołego, ale okazało się za moment, że nie wiadomo czy ten wesoły ZZZ ma mieć włosy długie czy krótkie. Krótkie ok., ale czy mam mieć kokardkę czy pasek... i tak w nieskończoność. Wybory odbywały się co kilka dni. Tew Jame wciąż mówiła o nodze, Ceteris Paribus liczył świerki i panucje, Styropian zawiązał koalicję z Janiebiere, a porucznik ZZZ Śledź Kapusta zjadł tyle kulek, że mało co nie pękł, naiwnie kładł się w prześcieradle na leżance, aż w końcu zakiwał się na dobre i sam siebie podał do sądu. Demokracje jest trudna. Co robić.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania